Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców logo pz
  • Komunikaty
    • Komunikaty LZLR-P
    • Komunikaty PZ
  • Nowości
  • Związek
    • Przyłącz się!
    • Stanowiska Związku
    • Składki
    • Szkolenia
    • Ankiety
    • Porady prawne
    • Oferty/zniżki
    • Poczta przez WWW
    • Webinary
  • Przychodnie
    • 1
      • Powiat Bialski
      • Powiat Biłgorajski
      • Powiat Chełmski
      • Powiat Hrubieszowski
      • Powiat Janowski
      • Powiat Krasnostawski
      • Powiat Kraśnicki
      • Powiat Lubartowski
      • Powiat Lubelski
      • Powiat Łęczyński
    • 2
      • Powiat Łukowski
      • Powiat Opolski
      • Powiat Parczewski
      • Powiat Puławski
      • Powiat Radzyński
      • Powiat Rycki
      • Powiat Świdnicki
      • Powiat Tomaszowski
      • Powiat Włodawski
      • Powiat Zamojski
  • Forum
  • Pliki
  • Projekty unijne
    • Projekt 2.16 - monitorowanie legislacji
    • Projekt 5.1 - RZS
    • Projekt 5.2 - szkolenia kadr
    • Projekt 10.3 - borelioza
    • Projekt 9.6 - Wsparcie zdrowego i aktywnego starzenia się
  • Kontakt

Dobroczynny ucisk

Kategoria: Nowości Utworzono: 01 grudzień 2021
  • Drukuj

Ucisk to pojęcie budzące opór i strach. Zwykle kojarzy się z ograniczeniem wolności, wyzyskiem i przymusem. Jednak świat nie jest czarno-biały, a znaczenie zależy od kontekstu. Oprócz ucisku opartego na wymuszaniu jest pożyteczny ucisk- metoda leczenia niewydolności żylnej i żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej.

Układ krążenia obejmuje centralną pompę– serce i naczynia krwionośne- zapewniające przepływ krwi. Tętnicami płynie krew od serca do tkanek doprowadzając do narządów substancje odżywcze i tlen. Żyłami „zużyta” (odtlenowana) krew jest prowadzona w kierunku serca. Konfiguracja układu krążenia sprawia, że niewydolność żylna dotyczy przede wszystkim kończyn dolnych. Krew ze stopy i podudzia w kierunku serca jest prowadzona wbrew sile grawitacji. Podczas chodzenia pracujące mięśnie działają jak pompa wypychając krew do góry. Aby zapobiec cofaniu się krwi, żyły są wyposażone w zastawki. Uszkodzenie zastawek sprawia, że krew cofa się ulegając sile grawitacji. Najbardziej niezdrową dla układu żylnego pozycją jest stanie. Osoby, które pracują np. przy taśmie produkcyjnej są szczególnie narażone na niewydolność żylną. Napięte podczas stania mięśnie utrudniają krążenie krwi w żyłach kończyn dolnych. Druga w kolejności jest pozycja siedząca. 

Utrwalone zaburzenie odpływu krwi żyłami kończyn dolnych to właśnie niewydolność żylna. Dotyczy 47% kobiet i 37% mężczyzn. Osoby chore zgłaszają najczęściej:
1. Uczucie ciężkości nóg.
2. Skurcze mięśni.
3. Obrzęki. 
4. Teleangiektazje-poszerzone żyłki śródskórne (pajączki naczyniowe) o czerwonym zabarwieniu i średnicy od 0,1 do 0,4 mm.

Przy nieleczonej niewydolności żylnej zmiany pogłębiają się. Utrudnienie odpływu krwi żylnej powoduje, że w żyle wzrasta ciśnienia, płyn przesiąka z żyły do okolicznych tkanek. W ten sposób tworzą się obrzęki, najpierw wokół kostek, z czasem obejmują wyższe partie nogi. Obrzęk sprzyja uwalnianiu substancji niszczących tkanki. 

W stadiach bardziej zaawansowanych widoczne są objawy destrukcji skóry: przebarwienia sino- brunatne, scieńczenie skóry. Cienka, pergaminowa skóra traci elastyczność i staje się bardzo podatna na uszkodzenie podczas delikatnego nawet otarcia. Pojawiają się swędzące i dokuczliwe zmiany skóry o charakterze wyprysku. Podrapanie chorego miejsca grozi wystąpieniem trudno gojącej się rany.

Dalsza progresja zmian to powstawanie w zmienionej skórze owrzodzeń, często rozległych, zawsze bardzo trudnych do wygojenia, wymagających długotrwałego leczenia.

Oprócz zmian miejscowych w zakresie kończyn dolnych niewydolność żylna może być powikłana zatorowością płucną i żylną chorobą zakrzepowo-zatorową.

Zatorowość płucna jest stanem nagłym związanym z niedrożnością naczyń krwionośnych płuc w wyniku skrzepliny zaniesionej przez prąd krwi. Najczęściej dotyczy chorych z niewydolnością żylną. Objawia się nagłą dusznością i wymaga natychmiastowej fachowej pomocy. 

Częstszym powikłaniem niewydolności żylnej jest żylna choroba zakrzepowo-zatorowa. Według statystyki amerykańskiej stanowi ona czwartą przyczynę zgonów i trzecią wśród zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych. W Polsce rocznie na żylną chorobę zakrzepowo-zatorową choruje 100 000 osób. Schorzenie to ma znacznie więcej czynników ryzyka niż niewydolność żylna, a należą do nich:
1. Rozległe zabiegi chirurgiczne.
2. Urazy kończyn z unieruchomieniem.
3. Długotrwałe unieruchomienie (np. podczas pobytu w szpitalu).
4. Choroba nowotworowa (rak jajnika, płuc, trzustki).
5. Wiek powyżej 40 lat.
6. Otyłość.
7. Ciąża i połóg.
8. Leczenie sterydami.
9. Chemioterapia.
10. Trombofilia wrodzona i nabyta.
11. Stosowanie preparatów antykoncepcyjnych.
12. Hormonalna terapia zastępcza ( np. w celu łagodzenia objawów menopauzy).
13. Zespół nerczycowy.
14. Samoistna nadpłytkowość (nadmiar płytek krwi).
15. Czerwienica (nadmiar krwinek czerwonych).
16. Niewydolność serca i oddechowa.
17. Sepsa.

Do podstawowych objawów żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej należy:
1. Ból w spoczynku.
2. Ból rozpierający.
3. Bolesność uciskowa z nasilaniem się bólu podczas chodzenia.
4. Zwiększone ucieplenie, zaczerwienienie lub zasinienie skóry, albo jej bladość.
5. Nadmierne wypełnienie żył powierzchownych.
6. Sinica kończyn w pozycji stojącej.

W zakrzepowym zapaleniu żył nie biorą udziału wirusy ani bakterie, ale jak w każdym stanie zapalnym mogą wystąpić objawy ogólne w postaci gorączki i przyśpieszonej akcji serca.

Standardowe leczenie niewydolności żylnej i zakrzepowego zapalenia żył obejmuje oprócz stosowania leków, a w uzasadnionych przypadkach leczenia operacyjnego:
1. Elewację kończyny.
2. Kompresjoterapię czyli leczenie uciskiem.

Elewacja, inaczej uniesienie kończyny jest ważnym elementem leczenia, ale również profilaktyki niewydolności żylnej u osób, które wiele godzin spędzają w pozycji stojącej bądź siedzącej. Uniesienie kończyny ma na celu wykorzystanie siły grawitacji do przepływu krwi we właściwym kierunku. Po powrocie do domu z pracy wykonywanej w „niezdrowej” pozycji dobrze jest położyć się na podłodze na wznak i nogi założyć na 15 minut na ścianę. Zapewni im to szybki wypoczynek. Jeżeli jest taka możliwość, warto kilka razy w ciągu dnia powtórzyć tą czynność. Podczas oglądania telewizji, czy czytania książki dobrze jest przybrać pozycję półleżącą z poduszką położoną pod stopy. W tym przypadku również siła grawitacji zadziała na korzyść krążenia żylnego. Na noc należy zrobić wałeczek z koca i ułożyć go w poprzek łóżka tak, by opierały się na nim dolne części nóg. Uniesienie nóg pod kątem 10-15⁰ przez kilka godzin wypoczynku nocnego powinno wystarczyć, by usunąć obrzęk nazbierany w ciągu dnia. Dodatkowo, niewielkie uniesienie nie spowoduje bólu kręgosłupa lędźwiowo-krzyżowego u osób cierpiących na zmiany zwyrodnieniowe czy dyskopatyczne. Należy skrócić do minimum czas w którym przebywamy w pozycji stojącej lub siedzącej ze stopami na podłodze. Część pacjentów wykorzystuje mały stołeczek lub pufę, na którym opiera stopy siedząc na krześle. Taka elewacja nie spełni oczekiwań. By siła grawitacji pomogła niewydolnym żyłom, stopa musi być położona niżej niż biodro.

Bardzo ważną metodą profilaktyki i leczenia niewydolności żylnej jest kontrolowany ucisk. Do tego celu używa się rajstop, pończoch i podkolanówek uciskowych. Dostępnych w różnych kolorach, w wersji z zakrytymi i odkrytymi palcami. Mają one różny stopień ucisku.
Te, które zapewniają I⁰ ucisku można stosować profilaktycznie. O zastosowaniu większego stopnia ucisku decyzję powinien podjąć lekarz. Warto wiedzieć, że aby zastosować właściwy poziom ucisku należy dobrze dobrać rozmiar rajstop, czy pończoch uciskowych. Nie ma to nic wspólnego z rozmiarówką ubrań jakie nosimy na co dzień. W tym celu należy dokonać dokładnych pomiarów obwodu nogi na określonych wysokościach. Dopiero wtedy można dobrać właściwy rozmiar i pożądany stopień kompresjoterapii. 

Małgorzata Stokowska-Wojda

 

Komentarz (0)

Oglądacze wystaw sklepowych

Kategoria: Nowości Utworzono: 23 listopad 2021
  • Drukuj

Czasami podczas przechadzki po mieście zdarza nam się widywać osoby, które stoją na chodniku i dłuższą chwilę przypatrują się artykułom eksponowanym na wystawie sklepu. Wyglądają na zainteresowanych, jednak po gruntownym obejrzeniu prezentowanego asortymentu nie wchodzą do środka, ale idą dalej. Czyżby nie znaleźli tego czego potrzebują? A może to oglądacze wystaw sklepowych?

Trudno uwierzyć, że jest to termin medyczny. Oglądacze wystaw sklepowych to ludzie cierpiący na tzw. chromanie przestankowe. Chromanie przestankowe jest bólem mięśni, często bardzo silnym, występującym po wysiłku np. przejściu określonej długości dystansu. Po wypoczynku ból ustępuje. Chory znowu może pokonać pewien odcinek drogi. Chromanie przestankowe jest dość wczesnym objawem przewlekłego niedokrwienia kończyn dolnych. W spoczynku mięśnie nie zużywają zbyt wiele tlenu, ale kiedy pracują potrzebują go dużo więcej. Jeżeli tętnice są zwężone (zwykle z powodu miażdżycy) nie mogą doprowadzić wystarczającej dla pracującego mięśnia ilości krwi, a z nią tlenu. Metabolizm mięśnia pracującego w warunkach braku tlenu przebiega nieprawidłowo. Mięsień „poddusza się”, co wywołuje ból.

Najczęstszą przyczyną niedotlenienia kończyn dolnych jest miażdżyca tętnic kończyn dolnych. Do czynników ryzyka tego schorzenia należą:
1. Wiek powyżej 65 lat.
2. Cukrzyca.
3. Palenie tytoniu.
4. Podwyższone poziomy cholesterolu i trójglicerydów we krwi.
5. Nadciśnienie tętnicze.
6. Współistniejąca miażdżyca innych tętnic (np. wieńcowych, szyjnych).
7. Obciążenie miażdżycą tętnic kończyn dolnych u członków rodziny.

- Przewlekłe niedokrwienie kończyn dolnych powoduje ograniczenie aktywności fizycznej chorego i pogorszenie jakości jego życia. 

- Ponadto jest istotnym czynnikiem ryzyka powikłań w zakresie układu krążenia. U ponad połowy chorych z miażdżycą tętnic kończyn dolnych współistnieje miażdżyca tętnic wieńcowych lub dogłowowych. Zwiększa to trzykrotnie ryzyko wystąpienia zawału mięśnia serca lub niedokrwienia mózgu w porównaniu do osób, u których nie stwierdzono miażdżycy tętnic kończyn dolnych. 
- Jest silniejszym czynnikiem ryzyka zgonu w ciągu roku wywołanym chorobami układu krążenia niż miażdżyca tętnic wieńcowych.
- U chorych z miażdżycą tętnic kończyn dolnych 2 razy częściej występuje cukrzyca niż u osób z chorobą wieńcową
- I ponad 6 razy częściej schyłkowa niewydolność nerek.
- Natomiast u 5-10% chorych z chromaniem przestankowym rozwija się bardziej zaawansowane niedokrwienie kończyny wymagające interwencji zabiegowej.

Leczenie zabiegowe zarezerwowane jest dla bardzo zaawansowanych postaci choroby, które w znacznym stopniu ograniczają aktywność fizyczną (bardzo krótki dystans), jakość życia lub grożą wystąpieniem martwicy w obrębie kończyny. Leczenie inwazyjne jest nie tylko kosztowne, ale wiąże się ze znacznym ryzykiem wystąpienia istotnych powikłań.

Większość przypadków powinna być leczona bez ingerencji chirurgicznej, ale oprócz przyjmowania leków zapisanych przez lekarza niezbędne jest aktywne włączenie się pacjenta w proces leczenia. 
Nie mniej ważny od leków jest właściwy styl życia:
1. Jednym z niedocenianych, a niezwykle istotnym elementem leczenia jest dieta. 
- Polecana jest dieta śródziemnomorska obfita w warzywa, owoce, produkty bogatoziarniste, kwasy nienasycone (zwłaszcza oliwę) i ryby. 
- Unikać należy: potraw smażonych, mięsa, produktów mlecznych, nasyconych kwasów tłuszczowych.
- Spożycie soli należy ograniczyć do 5-6 g na dobę 
- Niezwykle ważna jest dostateczna ilość przyjmowanych płynów. Odwodnienie pogłębia niedokrwienie kończyn dolnych, aż do niedokrwienia krytycznego włącznie, kiedy to niezbędna może być interwencja chirurgiczna.

2. Konieczne jest zaprzestanie palenia tytoniu zarówno czynne jak i bierne. Szkodliwe jest nie tylko zaciąganie się dymem papierosowym, ale przebywanie wśród palących i bierne wchłanianie dymu podczas oddychania. Zaprzestanie palenia przez chorych z przewlekłym niedokrwieniem kończyn dolnych jest niezbędne, aby leczenie mogło przynieść pozytywne efekty. Palenie papierosów zwiększa znacznie ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych oraz krytycznego niedokrwienia kończyny z koniecznością jej amputacji.

3. Zwiększenie aktywności fizycznej. Ćwiczenia fizyczne kończyn dolnych u chorych z chromaniem przestankowym są istotną formą leczenia, co zostało potwierdzone badaniami. Ćwiczenia powinny być wykonywane w ramach nadzorowanego systematycznego programu co najmniej 3 razy w tygodniu po 30-45 minut przez minimum 12 tygodni. Zwykle ćwiczenia są wykonywane na automatycznej bieżni z indywidualnie dobraną prędkością i kątem nachylenia. Celem jest natężenie wysiłku do wywołania średnich lub dość silnych bólów w zakresie kończyn dolnych. Po wysiłku chory powinien odpocząć. Po ustąpieniu bólu ćwiczenie należy powtórzyć. Nie jest polecane wykonywanie treningów samodzielnie bez fachowego nadzoru. Przerwanie ćwiczenia przy małym natężeniu bólu nie da oczekiwanych efektów. Przerwanie przy bardzo silnych bólu, który wiąże się ze znacznym niedotlenieniem mięśni również jest niekorzystne. Ćwiczenia wymagają od pacjenta rzetelnej współpracy z terapeutą. Wadą tej metody jest ograniczony dostęp do programu nadzorowanego treningu.

A cele leczenia są takie, że warto o nie powalczyć:
1. Redukcja powikłań układu krążenia.

2. Zmniejszenie objawów niedokrwienia kończyny.
3. Zapobieganie ograniczeniom ruchowym.
4. Poprawa jakości życia, w tym zwiększenie aktywności fizycznej.

Małgorzata Stokowska-Wojda

 

Komentarz (0)

POZWÓLCIE SOBIE POMÓC!

Kategoria: Nowości Utworzono: 22 listopad 2021
  • Drukuj

Z takim apelem do swoich pacjentów zwracają się lekarze rodzinni zrzeszeni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie. Jeszcze nigdy od początku pandemii nie mieli tylu chorych, którzy wymagają wykonania testu, by stwierdzić jaki mają rodzaj infekcji. I jeszcze nigdy nie mieli tylu chorych, którzy unikają wykonywania testów w obawie przed kolejną niekiedy kwarantanną.

- Jak zatrzymać epidemię, skoro wielu pacjentów jest tak nieodpowiedzialnych? - pyta Joanna Zabielska-Cieciuch, wiceprezes Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie.

W swojej przychodni codziennie spotyka się z sytuacją, gdy pacjent z gorączką, bólem głowy i mięśni, z katarem i problemami z zatokami chce porady lekarskiej, zwolnienia lekarskiego, recepty. Ale w momencie, gdy lekarz proponuje wykonanie testu, by widzieć czy to grypa czy np. Covid, następuje nagłe ozdrowienie lub wręcz chorzy przerywają połączenie telefoniczne albo rezygnują z porady.

- Teraz jest dużo trudniejsza sytuacja niż była rak temu. Wtedy chorzy bali się, słuchali rad lekarzy. Jak mieli infekcje bezwzględnie zostawali w domu, nie spotykali się z innymi. Teraz nikt tego nie przestrzega - dodaje Joanna Zabielska-Cieciuch.

- Jesteśmy zaniepokojeni tą sytuacją. Rodzice celowo unikają wykonywania testów u swoich dzieci, żeby przypadkiem nie wykryć choroby. Tłumaczą mi, że od września dziecko już trzeci raz jest na kwarantannie, nie mają z kim go zostawić, a sami muszą pracować, bo boją się, że zostaną zwolnieni - dodaje Anna Osowska, prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Lekarzy Pracodawców PZ.

Zdarza się, że ci rodzice, którzy zrobią jednak test i o zakażeniu Covid-19 poinformują dyrekcję szkoły dostają od innych rodziców pogróżki. Bo wtedy czasem kolejny raz cała klasa lub nawet szkoła trafia na zdalne nauczanie lub kwarantannę. Dla wielu to spory kłopot, stąd niechęć do wykonywania testów.

 

Jednocześnie dorośli nie wyciągają odpowiednich wniosków dotyczących np. zaszczepienia swoich nastolatków szczepionką na Covid-19. W Polsce z tej możliwości skorzystało zaledwie kilkanaście procent uprawnionych do szczepienia, czyli dzieci powyżej 12. roku życia. Tymczasem dzieci mogą przechorować zakażenie bezobjawowo, ale zakażą innych, także rodziców czy dziadków. A ci często mogą tego nie przeżyć. Lekarze podkreślają też, że i dzieci ciężko mogą przechorować zakażenie. Mogą pojawić się u nich poważne powikłania - zaburzenia krążenia, problemy z nerkami, drgawki, bóle i zawroty głowy, mikrozatory w mózgu.

- Gdyby 80-90 proc. dzieci w klasie było zaszczepionych to nie byłoby ciągłych kwarantann i problemów z nauczaniem on-line. Możemy się przed pandemią chronić. Trzeba się szczepić - mówi Agata Sławin, wiceprezes Dolnośląskiego Związku Lekarzy Pracodawców PZ.

To, że dzieci są na zdalnym nauczaniu to wina rodziców i szkoły, która w większości nic nie robi, by przekonać do szczepienia nieprzekonanych.

- U 20 proc. pacjentów po przechorowaniu Covid-19 pojawia się deficyt intelektualny. U dzieci jest podobnie. Objawy pocovidowe mogą się nakładać, np. powikłania neurologiczne. Czy tego chcemy dla swoich dzieci? - pytają eksperci Porozumienia Zielonogórskiego.

Niestety - dorośli też bagatelizują objawy swoich infekcji. Zaszczepionym wydaje się, że są bezpieczni i nie zachorują, a niezaszczepieni, że ich ta pandemia nie dotyczy. Efekt jest taki, że codziennie w Polsce jest kilkanaście tysięcy nowych zakażeń i umiera od 200 do 300 osób.

W 95 proc. ofiarami są niezaszczepieni.

- Ludzie, pozwólcie sobie pomóc! Trzeba robić testy, wiele poradni dysponuje testami antygenowymi, które wykonuje na miejscu - mówi Joanna Zabielska - Cieciuch, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego.

I dodaje, że pacjenci zamiast obawiać się o swoje zdrowie, o swoją pracę powinni pomyśleć o innych, o swoich bliskich, seniorach. To oni mogą się zarazić, poważnie zachorować, nawet umrzeć.

Lekarze przypominają - jeśli pacjenci mają niepokojące, infekcyjne objawy powinni bezwzględnie zostać w domu, a test może im zlecić przez telefon lekarz POZ, nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, a także mogą dla siebie lub dziecka wypełnić formularz online na stronie Ministerstwa Zdrowia.

Komentarz (0)

BRAK MASECZKI MOŻE WSKAZYWAĆ NA STAN UMYSŁU!

Kategoria: Nowości Utworzono: 15 listopad 2021
  • Drukuj


Informacja prasowa  15.11.2021

Lawinowo przybywa w Polsce nowych zakażeń koronawirusem. Najwięcej jest ich w szkołach i przedszkolach. Chętnych do szczepienia się na Covid-19 niestety niewielu, za to przybywa tych, którzy chodzą bez maseczek. W sklepach, w środkach komunikacji miejskiej, w przychodniach. Przypomnijmy - za brak maseczki policja może wystawić mandat do 1000 zł., a nawet skierować sprawę do Sanepidu, a wówczas trzeba się liczyć z karą administracyjną w wysokości od 5 nawet do 30 tys. zł. 

Niestety - najczęściej policja kar nie nakłada i wielu Polaków z tego skrupulatnie i wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi korzysta. Rzadko widać pasażerów tramwajów czy autobusów w maseczkach. Jeszcze rzadziej - w pociągach. Do sklepów coraz częściej wchodzą - przez nikogo nie upominani - klienci bez maseczek. Tak też zdarza się w przychodniach. 

- Ja już nie tłumaczę dlaczego powinno się zakładać maseczkę. Ja teraz po prostu domagam się stosowania do obowiązujących przepisów. Ostatnio 23 razy powtórzyłem pacjentowi "proszę założyć maseczkę". 23 razy usłyszał to ode mnie, pielęgniarki i rejestratorki w przychodni. Nie założył, ale wyszedł z poradni - mówi Wojciech Pacholicki, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

W wielu krajach, w obawie przed szczytem zakażeń czwartej fali, już zaostrzone są przepisy sanitarne. Głównie dotyczą tych, którzy uchylają się od zaszczepienia. Ostatnio na Ukrainie wprowadzono przepisy, że tylko zaszczepieni mogą pracować. W Niemczech, jeśli osoba niezaszczepiona jest na kwarantannie po kontakcie z chorym - nie dostaje pieniędzy z ubezpieczalni. W Austrii niezaszczepieni nie wejdą do kina czy restauracji. W Polsce rząd nie wprowadza takich przepisów, a noszenie maseczek kwestionuje coraz więcej osób.

Tymczasem wiele jest badań, które wprost pokazują, jak ważne jest noszenie maseczek dla zdrowia. Jak skutecznie ograniczają zakażenia. Jedno z badań przeprowadzono w dwóch hrabstwach Arizony. Wykazało ono, że ogniska zakażeń koronawirusem występowały prawie cztery razy częściej w szkołach publicznych, w których nie wprowadzono od początku roku szkolnego obowiązku noszenia masek, niż w tych, które takie przepisy wprowadziły. Inne badania wykazały, że wskaźnik liczby zakażeń u dzieci i nastolatków bardziej wzrósł w tych regionach, gdzie szkoły nie wymagały noszenia masek. 

W Polsce przepisy nie są ani logiczne ani spójne. Dzieci podczas lekcji nie muszą mieć masek, ale na przerwach już tak. Na uczelniach wyższych także wprowadzono przepisy zobowiązujące studentów, którzy - jak wykazują szacunkowe dane - niechętnie szczepią się na Covid-19 - bo zaledwie co drugi z tego skorzystał - do noszenia masek. Ale wielu nie chce się do tego stosować. 

- Dlatego przed każdymi zajęciami na uczelni wyświetlam informacje dotyczące tego, kto nie musi w Polsce nosić maseczki. Przepisy przewidują pewne wyłączenia osób, które są zwolnione z tego nakazu. Są to m.in. dzieci do ukończenia 5. roku życia, osoby z zaburzeniami rozwoju, zaburzeniami psychicznymi, niepełnosprawne intelektualnie, osoby, które nie są w stanie samodzielnie założyć maski. Ten komunikat podpisany jest przez Ministerstwo Zdrowia. Mówię studentom wprost - brak maski może wskazywać na stan umysłu. Na ogół to działa, ale zdarzyło mi się straszyć, że nie zacznę zajęć dopóki wszyscy nie będą mieli założonych masek - mówi Wiesław Gałązka, nauczyciel akademicki w Dolnośląskiej Szkole Wyższej. 

Przypominamy więc, że obowiązek zakrywania ust i nosa obowiązuje NADAL w budynkach użyteczności publicznej, a więc w budynkach administracji, w urzędach, sądach, muzeach, kinach, kościołach, w szkołach i na uczelniach. Także na poczcie, w banku i targowisku.

 

Komentarz (0)

O tym , czego nie można między bajki włożyć

Kategoria: Nowości Utworzono: 02 listopad 2021
  • Drukuj

Z koszmarami oswajamy się od dziecka. Wystarczy zajrzeć do zbioru bajek braci Grimm. Na ich kanwie można nakręcić niejeden horror. Filmy grozy mają swoich stałych fanów, dla których jest atrakcją doświadczenie mocnych wrażeń. To jak wizyta w pałacu strachów, po której wraca się do domu i zanurza w normalną rzeczywistość.

Gorzej jeżeli strachy zadomowiają się w nas i ujawniają pod postacią koszmarów sennych. Z tego pałacu strachów niełatwo uciec. 

Zły sen zdarza się każdemu i nie wymaga leczenia. Koszmary senne, które stanowią problem medyczny to sugestywne, złożone i realistyczne marzenia senne, których przerażającą treść pamięta się po przebudzeniu. Jeżeli występują co najmniej raz w tygodniu i pogarszają jakość snu, powodują lęki przed położeniem się spać lub doprowadzają do istotnego cierpienia, konieczne jest leczenie. Problem koszmarów sennych często jest bagatelizowany przez chorych, chociaż jak podaje statystyka dotyczy 3-5 % osób dorosłych. Fińskie badania dowodzą, że koszmary senne mogą być jednym z niezależnych czynników ryzyka samobójstwa.

Czynniki ryzyka koszmarów sennych:
1. Bezsenność.
2. Stres traumatyczny.
3. Zaburzenia depresyjne lub lękowe.
4. Usposabiające cechy osobowości (drażliwość, tendencja do zamartwiania się).
5. Ciąża. Kobiety w ciąży doświadczają koszmarów sennych znacznie częściej niż populacja ogólna, a ich częstotliwość zależy od ilości i poziomu stresu w sytuacji życiowej.
6. Szczególnym przypadkiem zwiększającym ryzyko koszmarów sennych jest stres pourazowy. Aż 70% osób w tej grupie ma koszmary senne i bezsenność. Dotyczy osób, które doświadczyły skrajnie traumatyzującego zdarzenia (np. wypadek samochodowy, gwałt kataklizm żywiołowy, działania wojenne). Natężenie negatywnych emocji w wyniku traumy przekracza zdolności danej osoby do poradzenia sobie z nimi i adaptacji. Jednak stwierdzono, że zespół stresu pourazowego rozwija się znacznie częściej również u osób z chorobami przewlekłymi:
- astmą
- nowotworem złośliwym
- chorobami układu sercowo-naczyniowego
- po urazowym uszkodzeniu mózgu
Uważa się, że zależność jest dwukierunkowa, Zespół stresu pourazowego jest indukowany przez choroby przewlekłe, ale jest również czynnikiem ryzyka tych chorób przewlekłych.

Leczenie koszmarów sennych obejmuje równolegle dwa typy terapii: 
1. Leczenie farmakologiczne - zastosowanie leków, niestety w niektórych wypadkach obarczone ryzykiem uzależnienia.
2. Interwencje behawioralne i psychospołeczne, które są najogólniej rzecz ujmując różnymi modelami psychoterapii:
    1. Terapia poznawczo-behawioralna - krótkoterminowa prowadzona według jednego z dwóch podtypów.
    - Technika próby wyobrażeniowej. W trakcie sesji trwającej 10-20 minut pacjent odtwarza treść koszmaru sennego i zapisuje w dzienniczku snu. Następnie podejmuje próbę stworzenia alternatywnego scenariusza z dobrym zakończenie, który czyta kilkakrotnie. Wielokrotne wizualizowanie snu o przyjemnej treści przyczynia się do istotnie rzadszego występowania koszmarów sennych.
    - Zestaw działań edukacyjnych dotyczących higieny snu oraz czynników ryzyka zaburzeń snu.
    2. Desensytyzacja za pomocą ruchów gałek ocznych, zwana terapią odwrażliwiania lub odczulania. Obecnie uznawana jest za jedną z najważniejszych metod, a jej skuteczność ocenia się na 100% u osób, które doświadczyły pojedynczego traumatyzującego zdarzenia i 77% u osób, które doświadczyły ich wiele . Wykorzystuje zadania wymagające podzielności uwagi. W trakcie sesji, która trwa 30-60 minut zadaniem chorego jest naprzemiennie, w bardzo krótkim czasie, przenosić uwagę z treści wspomnienia traumatycznego na bodziec zewnętrzny dostarczany przez terapeutę (może być to np. ruch dłoni, stuknięcie czy inny prosty sygnał). Szybkie ruchy gałek ocznych występujące podczas sesji są źródłem odpowiedniej stymulacji mózgu. Pełny cykl terapii składa się zwykle z 6-8 sesji.
   3. Hipnoza.
   4. Progresywna relaksacja mięśni. Polega na naprzemiennym napinaniu i rozkurczaniu poszczególnych części ciała (twarzy, szyi, kończyn górnych, brzucha itd.). Pozawala na istotne zmniejszenie nasilenia lęku i napięcia psychicznego.

Nie do przecenienia jest profilaktyka zaburzeń snu, która powinna być udziałem wszystkich, którzy nie mają tego problemu, po to , by nigdy się nie pojawił. Oprócz regularnego stosowania dobrze znanych zasad higieny snu, warto zadbać o prawidłową długość wypoczynku nocnego. Prawidłowa długość snu u większości dorosłych wynosi 7 godzin i jest niezbędna do zachowania prawidłowej regulacji emocji. Długotrwałe niedosypianie może spowodować drażliwość, zachowania impulsywne i ryzykowne, a także jest czynnikiem ryzyka depresji.

Małgorzata Stokowska-Wojda

 

Komentarz (0)

Bezpiecznie nad grobami? Tylko w maseczkach i bez rodzinnych spotkań. I najważniejsze - testujmy się!

Kategoria: Nowości Utworzono: 30 październik 2021
  • Drukuj

Przed nami szczególny czas. 1 listopada – katolickie święto. Uroczystości Wszystkich Świętych. Polacy tłumnie ruszą na cmentarze, będą pokonywać kilkadziesiąt, a nawet kilkaset kilometrów, by odwiedzić groby bliskich. Przypada to na czas, gdy czwarta fala zakażeń koronawirusem w niektórych województwach wręcz pikuje w górę. 

Ostatnie dni są dramatyczne. Ministerstwo Zdrowia codziennie informuje o 8-9 tys. nowych zakażonych i 100-150 zgonach. Najgorzej jest w woj. lubelskim, małopolskim i podkarpackim

- Na Podlasiu są rejony, gdzie tylko 20 proc. mieszkańców zaszczepiła się na Covid. W przychodniach jest istny armagedon. W Białymstoku testujemy wszystkich z objawami infekcji. W mojej poradni codziennie mam 7-8 pacjentów z dodatnim wynikiem testu - mówi Joanna Zabielska - Cieciuch, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego, wiceprezes Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie.

Najgorsze jest to, że większość pacjentów nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że zwykły katar, gorączka i bóle mięśni to może być właśnie Covid i trzeba wykonać test, żeby to potwierdzić lub wykluczyć.

- Niedowierzają wszyscy. Niezaszczepieni - bo przekonują, że ich ta choroba nie dotyczy, ale i zaszczepieni - bo często nie mają poważnych objawów, no i przecież się szczepili, więc powinni być bezpieczni - wylicza Joanna Zabielska-Cieciuch.

Brakuje społecznej świadomości, że każda infekcja powinna być potwierdzona testem. Dlatego teraz szczególnie apelują o rozwagę i rozsądek.

Noszenie maseczek – w sposób prawidłowy - czyli zakrywający usta i nos - jest ważną ochroną. Idąc na cmentarz trzeba tak właśnie się zabezpieczyć. Ale to nie jedyna zasada, której powinniśmy przestrzegać. Eksperci zwracają uwagę na kolejne zagrożenie. Chodzi o to, co dzieje się po odwiedzinach grobów bliskich, a co wpisane jest w polską tradycję - o spotkania rodzinne i towarzyskie. Podczas Wszystkich Świętych główną zasadą powinno być unikanie kontaktów, nawet bliskich, rodzinnych w zamkniętych pomieszczeniach.

- Spotkanie w zamkniętym pomieszczeniu 10-15 osób, o których nie wiemy czy są zaszczepieni, czy mają jakąś infekcję, jak się czują i z kim się spotykali jest skrajnie nieodpowiedzialne. Właśnie podczas wspólnego jedzenia, bliskich rozmów dochodzi do transmisji wirusa – tłumaczy ekspert Porozumienia Zielonogórskiego.

Potem wszyscy rozjadą się do swoich domów, nieraz odległych województw w Polsce. Za kilka dni będziemy dokładnie to widzieć w liczbie nowych zakażonych koronawirusem. I w liczbie ofiar.

- 98 proc. umierających teraz na Covid- 19 to osoby niezaszczepione. Czwarta fala należy do tych, którzy nie zaszczepili się w ogóle - mówi ekspret PZ.

W Polsce nadal tylko 53 proc. Polaków skorzystało z bezpłatnych szczepień na Covid-19. Mimo że na przyjęcie kolejnej lub pierwszej dawki można umówić się praktycznie z dnia na dzień. Od 2 listopada trzecią, przypominającą dawkę, może przyjąć każdy dorosły Polak powyżej 18-tego roku życia, sześć miesięcy po poprzedniej szczepionce. Najprawdopodobniej jeszcze w tym roku do szczepień dopuszczone będą dzieci od 5. do 11. roku życia, bo przypomnijmy, że nastolatkowie od 12. do 18. roku życia mogą się szczepić już od wakacji.

Eksperci podkreślają - jeżeli źle się czujemy, mamy katar, ból gardła, gorączkę - zostańmy w domu, nie kontaktujmy się z innymi. Telefonicznie skontaktujmy się z lekarzem rodzinnym i testujmy się.

 

Komentarz (0)

USTAWA O CMENTARZACH UDERZY W LEKARZY POZ. BĘDĄ MIELI WIĘCEJ PRACY I MNIEJ PIENIĘDZY

Kategoria: Nowości Utworzono: 30 październik 2021
  • Drukuj

Lekarze rodzinni są zaniepokojeni, bo nadal nie wiedzą jaka dokładnie będzie ich rola w ustawie o cmentarzach, zgonach i koronerach. Wszystko wskazuje na to, że nowe regulacje nie tylko nie pomogą, ale wręcz utrudnią lekarzom POZ pracę. I to podwójnie - będą mieli więcej obowiązków i mniej pieniędzy.

O potrzebie nowych regulacji prawnych mówi się w Polsce od....kilkudziesięciu lat. Ostatnie, pandemiczne miesiące dodatkowo uwydatniły, jak bardzo potrzebne są nowe przepisy. Niemal codziennie dowiadywaliśmy się o zmarłych, którzy na stwierdzenie przyczyny zgonu oczekiwali nawet kilkanaście godzin.

Nowy dokument ma zastąpić ustawę o cmentarzach i pochówku zmarłych z...1959 roku. Wtedy były inne uwarunkowania, inna rzeczywistość prawna i organizacyjna. Ale nowe przepisy wzbudzają coraz więcej wątpliwości.

- W Polsce jest rocznie ok. 150 tys. zgonów tzw. domowych i tylko 20 tys. niespodziewanych, w miejscach publicznych. I okazuje się, że koroner, który miał odciążyć lekarzy rodzinnych, będzie zajmował się tylko tymi 20 tysiącami zgonów. Reszta - lwia część - przypada - jako obowiązek! - lekarzom rodzinnym - mówi Mariusz Małecki, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego.

Proponowane przepisy regulują bardzo dokładnie jakie będą obowiązki lekarza rodzinnego wobec pacjenta, który zmarł w domu, a był zapisany do konkretnej poradni POZ.

- Rodzina informuje o śmierci lekarza POZ i ten - bez względu na to, ilu ma zarejestrowanych chorych pacjentów na dany dzień - musi wszystko zostawić, zrezygnować z udzielenia swoim pacjentom pomocy i pojechać do zmarłego. To może być nawet miejscowość oddalona o kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów. Nikt nie przewidział w projekcie jak lekarz rodzinny ma pogodzić obowiązki wobec żywych i zmarłych pacjentów.

- Trzeba zdać sobie sprawę, że ustawa w takim kształcie uderza i w lekarzy rodzinnych, ale przede wszystkim w samych pacjentów. Bo przewiduję jedno - skargi do różnych instytucji tych pacjentów, którzy nie zostaną przyjęci przez lekarza, bo ten musiał jechać stwierdzić zgon - mówi Mariusz Małecki, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego.

Ponadto ustawa dokładnie wycenia pracę koronera. Koronerowi z tytułu wykonywania umowy przysługuje wynagrodzenie w wysokości 738 zł za każde stwierdzenie zgonu i sporządzenie karty zgonu. Dodatkowo otrzyma on 49 zł za dobę, za "gotowość" oraz 250 zł ryczałtu na zakup środków ochrony osobistej. Lekarz może też liczyć na zwrot kosztów dojazdu do osoby zmarłej.

Ile za taką pracę dostanie lekarz POZ?

- I tu kolejna niespodzianka. Koronerzy dostaną wynagrodzenie za stwierdzenie ok. 20 tys. zgonów w skali roku, a dla lekarzy POZ za o wiele większą liczbę stwierdzonych zgonów nie przewidziano żadnych źródeł finansowania - mówi ekspert.

W ustawie mówi się o tym, że lekarzowi POZ należy się wynagrodzenie za stwierdzenie zgonu, ale to świadczeniodawca sam musi znaleźć na to środki, nie przewiduje się na ten cel żadnych dodatkowych źródeł finansowania dla podmiotów POZ. 

- Tylko pozazdrościć takich rozwiązań – dodaje Mariusz Małecki. - Czy pełnomocnik rządu uwzględni po spotkaniu wnioski ekspertów? Konsultacje właśnie się zakończyły, a ostateczny kształt nowej ustawy jeszcze nie jest znany.

 

Komentarz (0)

Tomasz Zieliński Menedżerem Rynku Zdrowia (placówki niepubliczne)

Kategoria: Nowości Utworzono: 22 październik 2021
  • Drukuj

W dniach 18-19 październik odbyło się XVII Forum Rynku Zdrowia podczas, którego wyróżnienie otrzymał Tomasz Zieliński w kategorii:
Menedżer Rynku Zdrowia (placówki niepubliczne)

"za eksperckie zaangażowanie w informatyzację podstawowej opieki zdrowotnej. Tomasz Zieliński, prowadząc NZOZ Promed w miejscowościach Wysokie i Zakrzew (w woj. lubelskim) i opiekując się pacjentami, znajduje jednocześnie czas, aby na bieżąco angażować się w dyskusje eksperckie na temat usprawniania narzędzi informatycznych, między innymi w POZ, a także innych kwestii dotyczących funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej. Dzięki jego uwagom możliwe było szybsze, oparte o praktykę, doskonalenie wielu rozwiązań informatycznych. Doktor Tomasz Zieliński jest zastępcą przewodniczącego ministerialnego zespołu do spraw zmian w podstawowej opiece zdrowotnej."

GRATULACJE!!!

 

Komentarz (0)

Stopy- mechanizm niezwykły

Kategoria: Nowości Utworzono: 21 październik 2021
  • Drukuj

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z faktu, że stopy, na które nie zwracamy uwagi na co dzień są niezwykle skomplikowanym i precyzyjnym mechanizmem. Podobnie jak nie udało się do tej pory w sztucznych warunkach skopiować przyrody i wytworzyć nici pajęczej, tak nie udało się skonstruować urządzenia funkcjonującego jak ludzka stopa. Powszechnie wiadomo, że naprawa uszkodzeń w skomplikowanych mechanizmach jest trudna. Warto zadbać o stopy naszych dzieci by w razie konieczności leczenie rozpocząć wtedy, kiedy może ono jeszcze dać efekty.
Wady stóp u dzieci dzielimy na:
1. Wrodzone - wśród których najczęstsze są stopy końsko-szpotawe. Rozpoznawane w momencie urodzenia nie nastręczają problemów diagnostycznych. Leczone są przy pomocy opatrunków gipsowych i operacyjnie.
2. Nabyte - najczęstszych należą stopy płasko-koślawe. Rozpoznanie tej wady nie jest proste.

Prawidłowo ukształtowana stopa od strony wewnętrznej ma tzw. łuk podłużny. W odcisku stopy na mokrym piasku jest on widoczny jako „wydrążenie” wewnętrznego brzegu stopy. Ślad stopy płasko-koślawej nie posiada „wydrążenia”, jest równy, a czasem nawet „wybrzuszony” w stronę wewnętrzną stopy. Dodatkowo w stopie płasko-koślawej jej tylna część jest ustawiona skośnie. To właśnie ta deformacja jest odpowiedzialna za charakterystyczne ścieranie się tylnej części obuwia. Wewnętrzna strona tylnej części podeszwy jest znacznie bardziej zniszczona podczas chodzenia niż jej strona zewnętrzna.

Wbrew pozorom do rozpoznanie stopy płasko koślawej nie wystarczy obserwacja odcisku bosej podeszwy. U dzieci, które dopiero zaczynają chodzić łuk podłużny stopy sprawia wrażenie płaskiego, a niekiedy nawet „wybrzuszonego”. Jednak u dziecka do 2-3 roku życia podłużny łuk stopy wypełniają tkanki miękkie, w tym tkanka tłuszczowa, co naśladuje stopę płaską.

U większości dzieci występuję tzw. wiotkość tkanki łącznej. Powoduje ona zwiększoną ruchomość w większości stawów np. przeprosty w stawach kolanowych, łokciowych czy palcach. Dzieci z wiotkością tkanki łącznej bez trudu są w stanie dotknąć zgiętym kciukiem do przedramienia. Wiotkość nie jest patologią, ale sprzyja skręceniom stawu skokowego, potknięciom i upadkom. Dzieci z wiotkością często mają niechęć do sportu i zajęć ruchowych. Stan ten może samoistnie się poprawić w trakcie okresu dojrzewania, ale bywa, że przetrwa do okresu dorosłości, gdzie daje złożone problemy w zakresie układu ruchu.

Stopy fizjologicznie płasko-koślawe zwykle ustępują do 10 roku życia bez specjalnego leczenia. Wystarcza aktywność ruchowa: chodzenie na palcach, jazda na rowerze, pływanie, bieganie bosą stopą po nierównym podłożu np. trawie czy piasku. Ciężkie rygorystyczne ćwiczenia przy wiotkości tkanki łącznej są niewskazane, a mogą być nawet szkodliwe. 

Po ukończeniu 10 roku życia nie ma szansy, by stopa płasko-koślawa się poprawiła. Czasami mimo deformacji nie występują żadne dolegliwości, które ograniczałyby aktywność i codzienne funkcjonowanie. W niektórych przypadkach, kiedy mamy do czynienia z objawową stopą płasko-koślawą dolegliwości bywają dotkliwe. Jest to uczucie łatwej męczliwości i ból stóp zwłaszcza wieczorem po wysiłku. Bywa, że ból dotyczy nie tylko stóp, ale kolan, bioder a nawet kręgosłupa. Stopy płasko-koślawe często powodują wykoślawienie palucha czyli halluxy. Nieprawidłowe rozłożenie obciążeń w zdeformowanej stopie powoduje, że na jej podeszwowej powierzchni pojawiają się zgrubienia skóry: odciski i modzele.

W leczeniu stopy płasko- koślawej znaczenie ma rekreacyjny ruch. Co do korzystnego działania wkładek ortopedycznych zdania ortopedów są podzielone. Jednak współcześnie stosowane wkładki do butów są zupełnie inaczej profilowane, niż używane historycznie. 

Ostatnio opracowano nową metodę zabiegowego leczenia stóp płasko-koślawych. Polega ona na wprowadzeniu tytanowego lub biowchłanialnego implantu do wnętrza stopy. Operacja jest minimalnie inwazyjna. Cięcie skóry ma długość 1,5 cm, czas zabiegu jest krótki, można chodzić bez opatrunku gipsowego, a normalizacja następuje w ciągu kilku dni. Obserwacje wykazały, że dzieci po zabiegu chętniej biegają, a ich aktywność fizyczna znacznie wzrasta.

Małgorzata Stokowska-Wojda

 

Komentarz (0)

Wyjście z szafy

Kategoria: Nowości Utworzono: 12 październik 2021
  • Drukuj

Szafa to nie tylko mebel niezbędny do utrzymania porządku w mieszkaniu. To również często dziecięca kryjówka, do której można się schować, kiedy przychodzi lęk.
Lęk jest powszechnie przeżywaną nieprzyjemną emocją związaną z obawą przed niebezpieczeństwem. Naturalnie obawa występuje o osób zdrowych, ale pojawia się również w przebiegu różnego typu zaburzeń w zakresie psychiki i ciała. Obawa przed realnym zagrożeniem, zwana jest strachem. Należy do pierwotnych emocji umożliwiających przetrwanie. Pozwala człowiekowi oceniać niebezpieczeństwo oraz wypracowywać sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Strach jest pożyteczną emocją warunkującą adaptację człowieka do trudności środowiskowych. 
Jeżeli wzmożona czujność, nieuzasadnione obawy i nadmierne poczucie zagrożenia nieproporcjonalne do sytuacji i bodźca utrudniają adaptację i codzienne funkcjonowanie mamy do czynienie z lękiem. Najistotniejszą różnicą między tymi emocjami, które z grubsza odczuwane są w podobny sposób jest fakt, że strach jest reakcją na realne zagrożenie w tej chwili, a lęk wiąże się często z bodźcem nieproporcjonalnie małym, lub wręcz nieistniejącym i dotyczy wydarzeń przyszłych, które jeszcze się nie stały.
Zaburzenia lękowe należą do najczęstszych zaburzeń psychicznych wieku rozwojowego. W tej kategorii wiekowej dotyczą ok 10-20%.

Wśród zaburzeń lękowych najczęściej dzieci dotyka:
1. Lęk uogólniony (uporczywy, uogólniony lęk niezwiązany z żadnym konkretnym powodem).
2. Lęk społeczny (obawa pojawiająca się w obecności innych osób lub w sytuacjach społecznych).
3. Agorafobia- irracjonalna obawa przed przebywaniem na otwartej przestrzeni, wyjściem z domu, tłumem, przebywaniem w miejscu publicznym).
4. Fobie specyficzne- lęk przed pająkiem, żabą, zamkniętym pomieszczeniem, widokiem krwi itd.
5. Lęk separacyjny- nadmierny i nieadekwatny lęk przed rozdzieleniem z matką lub obojgiem rodziców.
6. Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne- osoba ma pewne powtarzające się myśli (obsesyję) i wykonuje wielokrotnie tę sama czynność (kompulsję). Do najczęstszych kompulsji należy mycie rąk i sprawdzanie po wielokroć czy drzwi są zamknięte.
7. Mutyzm wybiórczy polegający na tym, że dziecko w pewnych sytuacjach mówi, a w innych milczy. Milczenie jest skutkiem lęku.
8. Zespół stresu pourazowego- reakcja przekraczająca możliwości radzenia sobie osoby po skrajnie traumatyzującym przeżyciu (np. gwałt, tortury, wypadek komunikacyjny, kataklizmy żywiołowe itd.).

Do najważniejszych przyczyn zaburzeń lękowych u dzieci należą:
1. Czynniki genetyczne.
2. Środowiskowe.
3. Temperament dziecka

Badania wykazały, że dzieci rodziców z zaburzeniami lękowymi 7 razy częściej cierpią na zaburzenia lękowe w porównaniu z dziećmi, których rodzice nie są obciążeni. Istotę czynnika genetycznego potwierdziły również badania bliźniąt.
Czynniki środowiskowe uwarunkowane są relacjami w rodzinie. Obarczeni zespołem lękowym rodzice często przedstawiając dziecku świat jako zagrażający i nieprzyjazny pokazują mu i wzmacniają nieadaptacyjne sposoby działania w trudnych sytuacjach. Często rodzice z zespołem lękowym nadmiernie kontrolują i krytykują dziecko, albo są wobec niego nadopiekuńczy.
Czynnikiem sprzyjającym zaburzeniom lękowym jest temperament samego dziecka. Szczególnie narażone są dzieci o nadmiernej wrażliwości. Na nowe zdarzenia reagują dużą ostrożnością, dużym napięciem, bywają wycofane i starają się nie okazywać emocji. W niejednoznacznych sytuacjach dopatrują się zagrożenia i przewidują niebezpieczeństwo, przed którym będą zmuszone się bronić.
Zaburzenia lękowe u dzieci nie są łatwe do oceny. Wynika to z samego procesu rozwoju. Lęk przed osobami obcymi pojawiający się w 7-8 miesiącu życia dziecka nie jest powodem do rozpoznania lęku społecznego. Wynika z etapu rozwoju, występuje u większości dzieci i mija po 30 miesiącu życia. Rozpowszechnienie poszczególnych zaburzeń lękowych wiąże się z wiekiem. U dzieci poniżej 12 roku życia najczęściej obserwuje się lęk separacyjny. Szczyt tych zaburzeń ma miejsce między 7 a 9 rokiem życia. Wraz z wiekiem jego występowanie maleje. 
Okres wczesnoszkolny to początek uogólnionych zaburzeń lękowych i zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, które nasilają się w kolejnych latach. 
W okresie dojrzewania najczęściej pojawiają się objawy lęku społecznego.
Stwierdzono, że częstość zaburzeń lękowych jest zależna od płci. Dziewczynki chorują 2-3 razy częściej niż chłopcy.
Zaburzenia lękowe mogą wpływać na funkcjonowanie społeczno-emocjonalne dziecka, jego relacje z rówieśnikami, osiągnięcia szkolne. W niektórych przepadkach zaburzenia lękowe mogą przetrwać i występować również w dorosłości. Bardzo ważne są skoordynowane działania rodziny, szkoły, systemu ochrony zdrowia, by pomóc dziecku wyjść z szafy.

Małgorzata Stokowska-Wojda

 

Komentarz (0)

Więcej artykułów…

  • Stanowisko Zarządu PZ
  • Woda-temat rzeka
  • Niebezpieczna ''moda'' na zaświadczenia lekarskie trwa. To bezprawne - podkreślają eksperci Porozumienia Zielonogórskiego.
  • Pożar w ustach
  • ZAPROSZENIE NA FESTYN ZDROWOTNY DLA MIESZKAŃCÓW LUBELSZCZYZNY

Strona 21 z 97

  • Poprzedni artykuł
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • Następny artykuł
  • koniec

Najcześciej czytane

  • Dieta w przewlekłej niewydolności nerek
  • Choroba zimnych aglutynin
  • Drżenia - problem szerszy niż parkinsonizm
  • SOMA, PSYCHE I POLIS
  • Przewlekła niewydolność krążenia
  • Strona główna
  • Nowości
  • Cholesterol i cudowne diety
  • Komunikaty
    • Komunikaty LZLR-P
    • Komunikaty PZ
  • Nowości
  • Związek
    • Przyłącz się!
    • Stanowiska Związku
    • Składki
    • Szkolenia
    • Ankiety
    • Porady prawne
    • Oferty/zniżki
    • Poczta przez WWW
    • Webinary
  • Przychodnie
    • 1
      • Powiat Bialski
      • Powiat Biłgorajski
      • Powiat Chełmski
      • Powiat Hrubieszowski
      • Powiat Janowski
      • Powiat Krasnostawski
      • Powiat Kraśnicki
      • Powiat Lubartowski
      • Powiat Lubelski
      • Powiat Łęczyński
    • 2
      • Powiat Łukowski
      • Powiat Opolski
      • Powiat Parczewski
      • Powiat Puławski
      • Powiat Radzyński
      • Powiat Rycki
      • Powiat Świdnicki
      • Powiat Tomaszowski
      • Powiat Włodawski
      • Powiat Zamojski
  • Forum
  • Pliki
  • Projekty unijne
    • Projekt 2.16 - monitorowanie legislacji
    • Projekt 5.1 - RZS
    • Projekt 5.2 - szkolenia kadr
    • Projekt 10.3 - borelioza
    • Projekt 9.6 - Wsparcie zdrowego i aktywnego starzenia się
  • Kontakt

Skontaktuj się z nami

Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych - Pracodawców
ul. Zbigniewa Herberta 14
20-468 Lublin

  • 81 748 47 88
  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
  • Znajdź nas na Mapie Google
 

dotpay logo   Rozliczenia transakcji kartą kredytową i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Centrum Rozliczeniowego Dotpay

Na górę strony ^ | + powiększ | - pomniejsz | zresetuj
© Wszelkie prawa Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców
Komunikaty
  • Komunikaty
    • Komunikaty LZLR-P
    • Komunikaty PZ
  • Nowości
  • Związek
    • Przyłącz się!
    • Stanowiska Związku
    • Składki
    • Szkolenia
    • Ankiety
    • Porady prawne
    • Oferty/zniżki
    • Poczta przez WWW
    • Webinary
  • Przychodnie
    • 1
      • Powiat Bialski
      • Powiat Biłgorajski
      • Powiat Chełmski
      • Powiat Hrubieszowski
      • Powiat Janowski
      • Powiat Krasnostawski
      • Powiat Kraśnicki
      • Powiat Lubartowski
      • Powiat Lubelski
      • Powiat Łęczyński
    • 2
      • Powiat Łukowski
      • Powiat Opolski
      • Powiat Parczewski
      • Powiat Puławski
      • Powiat Radzyński
      • Powiat Rycki
      • Powiat Świdnicki
      • Powiat Tomaszowski
      • Powiat Włodawski
      • Powiat Zamojski
  • Forum
  • Pliki
  • Projekty unijne
    • Projekt 2.16 - monitorowanie legislacji
    • Projekt 5.1 - RZS
    • Projekt 5.2 - szkolenia kadr
    • Projekt 10.3 - borelioza
    • Projekt 9.6 - Wsparcie zdrowego i aktywnego starzenia się
  • Kontakt