Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców logo pz
  • Komunikaty
    • Komunikaty LZLR-P
    • Komunikaty PZ
  • Nowości
  • Związek
    • Przyłącz się!
    • Stanowiska Związku
    • Składki
    • Szkolenia
    • Ankiety
    • Porady prawne
    • Oferty/zniżki
    • Poczta przez WWW
    • Webinary
  • Przychodnie
    • 1
      • Powiat Bialski
      • Powiat Biłgorajski
      • Powiat Chełmski
      • Powiat Hrubieszowski
      • Powiat Janowski
      • Powiat Krasnostawski
      • Powiat Kraśnicki
      • Powiat Lubartowski
      • Powiat Lubelski
      • Powiat Łęczyński
    • 2
      • Powiat Łukowski
      • Powiat Opolski
      • Powiat Parczewski
      • Powiat Puławski
      • Powiat Radzyński
      • Powiat Rycki
      • Powiat Świdnicki
      • Powiat Tomaszowski
      • Powiat Włodawski
      • Powiat Zamojski
  • Forum
  • Pliki
  • Projekty unijne
    • Projekt 2.16 - monitorowanie legislacji
    • Projekt 5.1 - RZS
    • Projekt 5.2 - szkolenia kadr
    • Projekt 10.3 - borelioza
    • Projekt 9.6 - Wsparcie zdrowego i aktywnego starzenia się
  • Kontakt

Pacjent z COVID-19 pod opieką lekarza rodzinnego

Kategoria: Nowości Utworzono: 22 listopad 2020
  • Drukuj

Jak wygląda opieka nad osobą zakażoną koronawirusem w podstawowej opiece zdrowotnej? O swoich doświadczeniach opowiedziała nam pani Izabela, nauczycielka z Lubelskiego, pacjentka Małgorzaty Stokowskiej-Wojdy, lekarki rodzinnej z Porozumienia Zielonogórskiego. Pacjentka niedawno zakończyła leczenie w izolacji domowej. Przyznaje, że bardzo bała się zakażenia, ponieważ nie jest osobą młodą, a ponadto od lat cierpi na przewlekłą chorobę i jest w grupie ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19.

- Wcześniej już „przećwiczyłam” system teleporad, ponieważ z powodu pandemii po operacji bałam się jeździć do leczącego mnie specjalisty do innej miejscowości - opowiada pani Izabela. - Skontaktowałam się ze swoją lekarką rodzinną i to ona mnie dalej prowadziła. We wrześniu wróciłam do szkoły, mając świadomość, że jest to ryzykowne i wcześniej czy później się zarażę.

Nie trzeba było długo czekać. Wkrótce zachorował jeden z nauczycieli. Pani Izabela prowadziła lekcje w tej samej klasie, dotykała tej samej klawiatury komputera. Kiedy poczuła się źle, nie miała wątpliwości, że to koronawirus. Strach był ogromny. Najbardziej się obawiała, że jej organizm, osłabiony chorobą i poważnym zabiegiem nie poradzi sobie z infekcją.

- Prawie w panice zadzwoniłam do przychodni, by umówić się na teleporadę - wspomina pacjentka. - Pani doktor szybko do mnie oddzwoniła. To była dłuższa rozmowa, nie tylko typowy wywiad lekarski. Muszę przyznać, że bardzo mnie to uspokoiło. Dostałam skierowanie na test, pojechałam na wymaz. Jeszcze tego samego dnia miałam telefon z przychodni. Niestety, wynik był dodatni, tak jak się spodziewałam. Czułam się źle, ale nie miałam wysokiej gorączki i nie było potrzeby hospitalizacji. Pozostałam w izolacji domowej pod nadzorem swojej lekarki. Telefonowano do mnie z przychodni codziennie, co w tym okresie miało dla mnie ogromne znaczenie. Czułam, że nie jestem sama i że w razie czego mogę liczyć na pomoc. Dawało mi to psychiczne wsparcie, a to ważne nie mniej niż opieka medyczna. Choroba nie miała na szczęście ciężkiego przebiegu. Podwyższona temperatura, zmieniony smak i dotkliwy ból pleców - to były główne objawy infekcji. Po kilku dniach gorączka spadła poniżej 36 st.C i pojawiło się osłabienie. Wkrótce i te dolegliwości minęły. Po 14 dniach izolacja została zakończona, a pani Izabela wróciła do pracy tym razem jednak już w formie zdalnej, wprowadzonej obowiązkowo w czasie jej choroby.

Komentarz (0)

KONDOLENCJE

Kategoria: Nowości Utworzono: 18 listopad 2020
  • Drukuj
Komentarz (0)

Tolerancja i ulga

Kategoria: Nowości Utworzono: 15 listopad 2020
  • Drukuj

Pojęcie tolerancja tak często ostatnio używane, definiowane jest jako szacunek dla wolności innych ludzi, ich myśli, poglądów oraz sposobu na życie. Nie jest to jedyne znaczenie tego słowa. Istnieje również termin „tolerancja bólu” oznaczający największe natężenie bólu, jakie cierpiący człowiek jest w stanie znieść. Tolerancja bólu jest indywidualna dla każdego człowieka. Każdy z nas jest inny, stąd mamy różną wytrzymałość na ból, ale dla każdego z nas ból to cierpienie i znaczne pogorszenie jakości życia. Mimo tego, że ból nie jest chorobą, ale objawem licznych chorób o bardzo różnym podłożu, w medycynie funkcjonuje dziedzina zajmująca się leczeniem bólu.

Ból najczęściej kojarzy nam się z chorobą nowotworową, ale występuje również w wielu innych schorzeniach określany jako ból nienowotworowy. Nie oznacza to, że cierpienie w bólu nienowotworowym jest mniejsze.

Ból dzielimy na:

  1. Ostry (np. po operacji, urazie czy w przebiegu ostrego zapalenia wyrostka robaczkowego).
  2. Przewlekły. Za taki uznajemy ból, który trwa dłużej niż 3 miesiące.

Statystyki wskazują, że ok. 27% dorosłych osób w Polsce cierpi z powodu bólu przewlekłego. Codziennie ból stwierdza się u 8,86% populacji.

Światowa Organizacja Zdrowia opracowała schemat leczenia bólu określany mianem drabiny analgetycznej. Uszeregowuje ona leki przeciwbólowe od najsłabszych do najmocniejszych pozwalając wybrać właściwe leczenie w konkretnym przypadku. Do monitorowania skuteczności leczenia przeciwbólowego używana jest skala numeryczna od 0 do 10. 0 oznacza brak bólu, 10- największy ból, jaki można sobie wyobrazić. Pacjent określa subiektywnie ból jakiego doświadcza podając cyfrę odpowiadającą natężeniu bólu.

O ile ból powstały w wyniku drobnego skaleczenia da się zbagatelizować, to silny ból zwłaszcza przewlekły w dużym stopniu wpływa na obniżenie jakości życia. Często wiąże się z:

  1. Niepełnosprawnością fizyczną.
  2. Obciążeniem psychicznym, a często depresją.
  3. Niemożnością prowadzenia normalnego życia, w tym kontynuacji, lub podjęcia pracy.

Oprócz poważnych problemów związanych z bólem przewlekłym, których leczeniem zajmują się profesjonaliści jest jeszcze wiele epizodów bólowych( bóle stawów, bóle głowy) z którymi na ogół radzimy sobie sami przy pomocy preparatów na które recepta nie jest potrzebna.

Najczęściej stosowaną w tych przypadkach grupą leków są Niesterydowe Leki Przeciwzapalne. Niektóre z nich są ogólnodostępne i można je kupić bez recepty, ale to nie oznacza, że nie mają skutków ubocznych i są właściwe dla wszystkich. Dotyczy to zwłaszcza preparatów doustnych.

Niesterydowe Leki Przeciwzapalne powodują:

  1. Uszkodzenie błony śluzowej przewodu pokarmowego, co zwiększa ryzyko krwawienia z przewodu pokarmowego u osób u których stwierdzono współistnienie np. choroby wrzodowej, czy u osób starszych.
  2. Zmniejszają skuteczność wielu leków obniżających ciśnie tętnicze krwi.
  3. Zwiększają ryzyko sercowo-naczyniowe.
  4. Zwiększają ryzyko zakrzepicy.
  5. . Zwiększają ryzyko krwawienia.

W grupie dużego ryzyka działań niepożądanych Niesterydowych Leków Przeciwzapalnych są:

  1. Osoby powyżej 75 roku życia.
  2. Dzieci poniżej 6 roku życia.
  3. Osoby po zawale mięśnia serca.
  4. Po udarze mózgu.
  5. Z nadciśnieniem tętniczym.
  6. Cukrzycą.
  7. Chorobą wrzodową żołądka lub dwunastnicy.
  8. Chorobami zapalnymi przewodu pokarmowego
  9. Ciężką niewydolnością wątroby lub nerek
  10. Zaburzeniami krzepnięcia krwi
  11. Palacze papierosów
  12. Kobiety w ciąży i karmiące piersią

Warto zwrócić uwagę, że Niesterydowe Leki Przeciwzapalne mogą zmieniać działanie niektórych leków. Szczególnie ważne jest to dla osób przyjmujących na stałe leki przeciwkrzepliwe np. z powodu migotania przedsionków. Podczas leczenia przeciwkrzepliwego nie wolno przyjmować żadnych doustnych leków niesterydowych przeciwzapalnych. W tej sytuacji bezpiecznym lekiem przeciwbólowym i przeciwgorączkowym jest Paracetamol. Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości jeśli chodzi o zastosowanie leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych lepiej zapytać lekarza.

Wiele leków niesterydowych przeciwzapalnych występuje nie tylko w postaci doustnej.
Dostępne są preparaty do stosowania miejscowego:

  1. Żele i maści.
  2. Plastry.
  3. Spreje.

Te same leki stosowane miejscowo są zupełnie bezpieczne i pozbawione działań niepożądanych i zagrożeń wywoływanych przez doustne tabletki, czy kapsułki, a także podawane w postaci zastrzyków. Zminimalizowanie ryzyka wynika z faktu, że stężenie leku w surowicy krwi po zastosowaniu miejscowym jest bardzo małe. Badania potwierdzają dużą skuteczność leków stosowanych miejscowo w porównaniu do postaci doustnych. Zanim sięgniemy po tabletkę, warto zacząć od miejscowego leczenia, które nam nie zaszkodzi i nie wejdzie w kolizję z lekami, które zażywamy na przewlekłe schorzenia.

Małgorzata Stokowska-Wojda

Komentarz (0)

Telefonuje NFZ do lekarza i.. grozi karami

Kategoria: Nowości Utworzono: 13 listopad 2020
  • Drukuj

Kontrolerzy NFZ dokonują „telefonicznej weryfikacji dostępności do świadczeń”, podając się za pacjentów. Jeśli nie udaje im się od razu dodzwonić lub umówić na wizytę tego samego dnia, świadczeniodawcy otrzymują pisma z groźbą kar umownych „z tytułu niezapewnienia bieżącej rejestracji świadczeniobiorców”. Takie akcje od kilu tygodni zgłaszają podmioty POZ z rożnych regionów kraju. Świadczeniodawcy Porozumienia Zielonogórskiego nie kryją oburzenia. „Oderwanym od rzeczywistości urzędnikom przydałby się choć tygodniowy staż w rejestracji przychodni POZ, mogliby nie tylko nam pomóc, ale i poznać realia pracy w czasie pandemii” - mówią.

W piśmie do jednej z przychodni terenowy departament kontroli NFZ informuje, że kontroler dodzwonił się do rejestracji dopiero za czwartym razem i nie mógł umówić się na wizytę w tym dniu, co oznacza „utrudniony kontakt z placówką”.  Następnie pojawia się groźba kary umownej oraz wniosek o zmianę organizacji pracy „w sposób umożliwiający telefoniczny kontakt z placówką i bieżącą informację”

- To szczyt bezczelności, żeby w takim ciężkim okresie pisać do nas tego rodzaju pisma - oburza się szefowa przychodni, której sprawa dotyczy. - Pacjent (czyli kontroler NFZ), telefonujący po południu, otrzymał informację, że może umówić się na teleporadę lub w razie potrzeby osobistą wizytę następnego dnia. Pracujemy w ekstremalnych warunkach, odbieramy i wykonujemy dziesiątki telefonów dziennie (nie wspominając o osobistych wizytach pacjentów), więc nic dziwnego, że nie zawsze się można dodzwonić przy pierwszej próbie. Wyznacznikiem naszej pracy jest liczba udzielonych porad, a nie to, czy w danej chwili można się dodzwonić do przychodni. A liczba ta jest znacznie wyższa w porównaniu do ubiegłego roku. Ponadto Ministerstwo Zdrowia ani NFZ nie poczyniło żadnych kroków, aby zaopatrzyć nas w narzędzia i wytyczne lepszego kontaktu telefonicznego. Nie uwzględnia się np. przeciążeń sieci, awarii itp. Wielu z nas pracuje po kilkanaście godzin dziennie, zatrudnia dodatkowy personel, żeby pacjentom łatwiej było się dodzwonić, a NFZ traktuje nas w ten sposób?

Andrzej Zapaśnik z Pomorskiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia „Porozumienie Zielonogórskie” i jednocześnie szef dużej przychodni przeanalizował czas telefonicznych połączeń przychodzących w swojej placówce, w porównaniu do ubiegłego roku miesiąc do miesiąca. Od wiosny tego roku jest ich nawet dwukrotnie więcej.

- A zestawienie to nie obejmuje rozmów wychodzących, których też jest znacznie więcej, bo przecież pracownicy dzwonią do pacjentów, by poinformować ich np. o zleceniach czy wynikach badań - dodaje Andrzej Zapaśnik. - To oczywiste, że skoro jest więcej teleporad, bywają sytuacje, w których trudniej się dodzwonić czy też czas oczekiwania na wizytę się wydłuża. Niemniej jednak, pacjentów z objawami infekcji staramy się przyjmować tego samego dnia, a najpóźniej dnia następnego. Także z powodu bezpieczeństwa epidemiologicznego, żeby jak najszybciej ustalić, czy jest to zakażenie koronawirusem. Zarówno tego typu kontrole, jak i grożenie karami świadczą o tym, że urzędnicy żyją w jakiejś bańce, równoległej rzeczywistości. Nie dostrzegają, że pracujemy w sytuacji katastrofy medycznej, którą pogłębia jeszcze wszechobecny w różnych instytucjach chaos. I tylko, że POZ jeszcze działa, ta katastrofa nie jest totalna.  Gdyby NFZ chciał naprawdę pomóc, mógłby poprawić komunikację między różnymi instytucjami, poczynając od siebie. Urzędnikom NFZ przydałby się staż w rejestracji przychodni POZ, może wówczas zrozumieliby, jak wygląda teraz nasza praca.

Szef Pomorskiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia podkreśla, że najbardziej przykre są akcje „telefonicznej weryfikacji dostępności do świadczeń” przeprowadzane w małych praktykach POZ, w których w pandemii pracuje się ponad siły.

- Słyszymy o skandalicznych, wręcz niepojętych sytuacjach, gdy pacjent czeka na teleporadę nawet ponad tydzień. Jednak nie dotyczą one małych praktyk, tylko dużych, najczęściej sieciowych przychodni w Warszawie. Czy kontrolerzy NFZ także tam działają?

Komentarz (0)

Lekarka ofiarą COVID-19

Kategoria: Nowości Utworzono: 21 październik 2020
  • Drukuj

 

 

Lekarka ofiarą COVID-19

We wtorek 20 października br. w Bielinach (Świętokrzyskie) odbył się pogrzeb Alfredy Zawieruchy-Rubak - lekarki, społeczniczki zasłużonej dla regionu na rożnych polach działalności, ale przede wszystkim osoby bezgranicznie oddanej swoim pacjentom.

- Dla niej pacjenci byli zawsze na pierwszym miejscu. Pracowała niemal do samego końca, mając świadomość, że w czasie pandemii, jako lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, jest na pierwszej linii frontu - wspomina swoją wieloletnią koleżankę Leszek Kryczka, prezes Związku Pracodawców Opieki Zdrowotnej Województwa Świętokrzyskiego „Porozumienie Zielonogórskie”.

64-letnia Alfreda Zawierucha-Rubak od przeszło dwudziestu lat była kierowniczką przychodni w Górnie k/Kielc. Kilkanaście dni temu pracę tego ośrodka zdrowia sparaliżowało zakażenie wielu pracowników koronawirusem (przychodnia jest zamknięta do dziś). Leszek Kryczka potwierdza, że lekarka zmarła z powodu COVID-19.

- Zaczęła źle się czuć, więc poszła na zwolnienie lekarskie - mówi. -  Pozostawała w domu, ale po tygodniu jej stan się pogorszył. Niepokojące objawy miała też 92-letnia matka, z którą mieszkała. Ala jeszcze zdołała wsiąść z mamą w swój samochód i dojechać do szpitala zakaźnego w Kielcach.  Tam się okazało, że obie są zakażone.

Lekarka była już w bardzo złym stanie, zmarła w sobotę. Dwa dni wcześniej odeszła jej mama.  Podłączona do respiratora córka już nie zdążyła się dowiedzieć o jej śmierci. Zostały pochowane tego samego dnia na tym samym cmentarzu.

- Ala jest pierwszą ofiarą COVID-19 wśród lekarzy POZ w naszym regionie - dodaje szef świętokrzyskiego Porozumienia Zielonogórskiego. - Oby tak pozostało, ale widząc, co się dzieje, trudno być optymistą. Nasza koleżanka zaraziła się najprawdopodobniej w pracy. Stosowała, jak my wszyscy, wszelkie możliwe środki ochrony osobistej. Jak widać, nie zawsze to wystarczy. Wielu pacjentów zakażonych nie ma objawów infekcji, co jest ogromnym problemem. Ilu z nich przyjmujemy w ramach wizyt osobistych? Tego nie wie nikt.  Wiadomo natomiast, że epidemia przyspieszyła w sposób dramatyczny. Spośród tych, których w mojej przychodni kierujemy na testy, 80 proc. uzyskuje dodatni wynik – dodaje.

Komentarz (0)

Zespół niespokojnych nóg - prawdziwa choroba

Kategoria: Nowości Utworzono: 20 październik 2020
  • Drukuj

Do niedawna tą przypadłość  uważano za rodzaj histerii. Okazało się, że jest ona poważnym problemem medycznym, który dotyczy 4-15 % populacji.

Zespół niespokojnych nóg objawia się nieprzyjemnymi doznaniami o charakterze:

  1. Mrowienia.
  2. Pieczenia.
  3. Drętwienia.
  4. Swędzenia w zakresie kończyn dolnych.
  5. Dolegliwości łagodnieją pod wpływem ruchu, stąd przymus poruszania nogami, by zmniejszyć dyskomfort.
  6. Objawy pojawiają się w okresie spoczynku i bezruchu (w trakcie siedzenia, leżenia, spania). Najczęściej wieczorem lub nocą.

Nocny jogging wymuszony przez zespół niespokojnych nóg nie ma nic wspólnego z poprawą kondycji i zdrowym trybem życia. Schorzenie to w znacznym stopniu pogarsza sen i związany z nim wypoczynek nocny. Wieczorny dyskomfort powoduje wydłużenie okresu zasypiania. Bezruch nocny sprzyja występowaniu mrowienia i drętwienia, które wybudzają i dopiero po pewnym czasie poruszania nogami pozwalają znowu zasnąć. Dolegliwości pojawiają się w bezruchu, czyli w czasie przeznaczonym na relaks, ale też podczas dłuższej podróży samochodem, pociągiem, czy samolotem, co poważnie utrudnia funkcjonowanie. Osoba cierpiąca na zespół niespokojnych nóg jest permanentnie niewyspana, ze znacznie obniżonym nastrojem. Dotyczy to połowy chorych. Stwierdzono, że chorzy na zespół niespokojnych nóg mają 2-4 razy większe ryzyko depresji niż osoby zdrowe. Główny mechanizm sprawczy zespołu niespokojnych nóg nie został dokładnie poznany. Wiadomo, że jest to choroba układu nerwowego polegająca na dysfunkcji komórek nerwowych zwanych neuronami dopaminergicznymi. Czynnikiem ryzyka jest również niedobór żelaza.

Stwierdzono, że zespół niespokojnych nóg warunkują:

  1. Czynniki genetyczne, ale również współistniejące choroby.
  2. Niewydolność nerek.
  3. Polineuropatie (choroby z uszkodzeniem nerwów).
  4. Niewydolność krążenia.
  5. Choroby szpiku kostnego.
  6. Przewlekła obturacyjna choroba płuc.
  7. Choroby tarczycy.
  8. Cukrzyca.
  9. Choroby tkanki łącznej.
  10. Niektóre leki.

Jednak nie wiadomo dlaczego jest to przypadłość bardzo rzadka wśród Azjatów.
Zespół niespokojnych nóg występuje dwukrotnie częściej u kobiet niż u mężczyzn, a jego ryzyko wzrasta z wiekiem. Ponadto u kobiet objawy dają znać o sobie 2-3 lata wcześniej niż u mężczyzn.
Postać uwarunkowana genetycznie pojawia się u osób młodych-20-30 letnich. Zespół niespokojnych nóg będący wynikiem współistniejącej choroby przewlekłej najczęściej rozpoczyna się po 40 roku życia.

Rozpoznanie można ustalić na podstawie dobrze zebranego wywiadu, jednak leczenie jest trudne mimo prowadzonych w tym kierunku badań.

Oprócz leków wpływających na zmniejszenie dyskomfortu wywołanego przez chorobę opracowano zalecenia znacznie łagodzące jej objawy:

  1. Utrzymanie właściwej higieny snu.
  2. Unikanie alkoholu.
  3. Unikanie kofeiny (zawartej w kawie, ale też innych napojach np. coca-coli).
  4. Zaprzestanie palenia tytoniu.
  5. Wdrożenie umiarkowanego wysiłku fizycznego.
  6. Korzystnie działają masaże kończyn dolnych.
  7. W przypadkach znacznego obniżenia nastroju polecana jest psychoterapia.

 

Małgorzata Stokowska-Wojda

Komentarz (0)

Lekarze POZ delegowani do szpitali zakaźnych. Kto zajmie się ich pacjentami?

Kategoria: Nowości Utworzono: 15 październik 2020
  • Drukuj

- Za kilka tygodni podstawowa opieka zdrowotna będzie zdemolowana. Lekarze rodzinni, którzy zostali postawieni na pierwszej linii frontu walki z pandemią, dostają nakazy pracy w szpitalach zakaźnych. Nikt się nie zastanawia, kto się zajmie ich pacjentami - tak Joanna Zabielska-Cieciuch, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego komentuje decyzję wojewody warmińsko-mazurskiego o oddelegowaniu lekarzy POZ do pracy w szpitalu zakaźnym w Ostródzie oraz Elblągu.

Wśród oddelegowanych są członkowie Warmińsko-Mazurskiego Związku Lekarzy Pracodawców, którego prezes Anna Osowska wystosowała do wojewody wniosek o niewydawanie decyzji o skierowaniu do pracy przy zwalczaniu epidemii koronawirusa SARS-CoV-2 w stosunku do lekarzy udzielających świadczeń z zakresu POZ oraz uchylenie już wydanych decyzji w stosunku do tych lekarzy.

-W obecnym stanie prawnym, zgodnie z koncepcją ministra zdrowia, lekarz POZ jest podstawowym ogniwem w łańcuchu podmiotów leczniczych bezpośrednio biorących udział w zwalczaniu epidemii COVID-19 - tłumaczy Anna Osowska. - Sprawna praca lekarza POZ sprawia, że mniej osób zgłasza się do szpitalnych oddziałów ratunkowych z infekcją, a osoby covid dodatnie bez nasilonych objawów choroby pozostają pod opieka lekarz rodzinnego. W tej sytuacji kierowanie do pracy w szpitalu zakaźnym lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej zaburza funkcjonowanie systemu zwalczania epidemii i czyni niemożliwym do zrealizowania koncepcję ministra zdrowia. Kolejna kwestia dotyczy opieki nad pacjentami oddelegowanego lekarza. Wśród nich są osoby starsze, cierpiące na choroby przewlekłe, czyli szczególnie narażone na ciężki przebieg COVID-19. W ich przypadku najważniejsza jest szybka diagnoza zakażenia koronawirusem. Kierowanie lekarzy POZ do pracy w szpitalach utrudni im dostęp do świadczeń zdrowotnych.

Lekarka dodaje, że zauważalny jest wzrost zachorowalności na infekcje górnych dróg oddechowych, co skutkuje większym obciążeniem pracą.          

          Oddelegowani do pracy w szpitalu zakaźnym lekarze POZ z warmińsko-mazurskiego piszą do wojewody odwołania, argumentując, że decyzja ta została wydana z naruszeniem przepisów kpa, poprzez „brak zebrania materiału dowodowego, co do okoliczności uniemożliwiających skierowanie do prac przy zwalczaniu epidemii koronawirusa SARS-CoV-2”. Wnoszą o wstrzymanie wykonalności decyzji - jako lekarze podstawowej opieki zdrowotnej udzielają bowiem świadczeń w systemie podmiotów leczniczych bezpośrednio biorących udział w zwalczaniu epidemii COVID-19.

Komentarz (0)

Rola lekarzy rodzinnych w wykrywaniu chorób nowotworowych

Kategoria: Nowości Utworzono: 03 październik 2020
  • Drukuj

Im wcześniej wykryta choroba nowotworowa, tym większe szanse skutecznego leczenia - co do tego wszyscy eksperci są zgodni. Nie pomogą najwybitniejsi specjaliści i najnowocześniejsze metody terapii, jeśli podejmie się leczenie w zaawansowanym stadium raka. Dotyczy to większości złośliwych nowotworów, dlatego dla powodzenia terapii kluczowe jest wczesne rozpoznanie.

- Nowotwory najczęściej nie dają w początkowej fazie specyficznych objawów, więc to właśnie lekarze rodzinni mają największe szanse wczesnego rozpoznania - wyjaśnia lekarz rodzinny i wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Wojciech Pacholicki. - Jako lekarze, którzy mają najczęstszy kontakt z pacjentem, mamy możliwość zauważenia niepokojących zmian, także tych, na które sam pacjent może nie zwrócić uwagi. Staramy się być jak najbardziej skuteczni w wykrywaniu chorób nowotworowych we wczesnych stadiach, dlatego lekarze zrzeszeni w związkach Porozumienia Zielonogórskiego w całym kraju realizują wszystkie możliwe programy profilaktyczne, finansowane z różnych źródeł, biorą udział w akcjach, a także organizują własne. Sztandarowym przykładem własnych działań lekarzy Porozumienia Zielonogórskiego jest organizowana od kilku lat na Lubelszczyźnie „Profilaktyka po lubelsku”, w nawiązaniu do Międzynarodowego Dnia Świadomości Przewlekłej Białaczki Szpikowej. W jej ramach przebadano dotychczas przeszło 20 tysięcy osób, dzięki czemu udało się wykryć szereg chorób krwi, w tym przypadki wczesnej fazy białaczki. 

Tysiące pacjentów lekarzy Porozumienia Zielonogórskiego mają możliwość udziału w wielu innych programach profilaktycznych, związanych z rozpoznaniem chorób nowotworowych. To m.in. programy wczesnego wykrywania nowotworów głowy i szyi, jelita grubego, nowotworów skóry, raka piersi. Większość z nich zaplanowana jest na kilka lat i dotyczy chorób, które są dużym problemem społecznym. Ważnym elementem profilaktycznych działań lekarzy jest też edukacja nie tylko pacjentów, ale także personelu, np. położnych w pobieraniu cytologii.

Wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego przyznaje, że epidemia COVID-19, zatrzymując na kilka miesięcy niemal wszystkie dziedziny życia, wpłynęła także negatywnie na realizację programów profilaktycznych. Zmiana formy komunikacji z pacjentami w POZ, a zwłaszcza zamknięte gabinety specjalistyczne zablokowały większość tego typu działań.

- Do części z nich wróciliśmy najszybciej, jak było to możliwe i mam nadzieję, że powoli uda się osiągnąć rezultaty sprzed epidemii. Jednak nadal spora część pacjentów obawia się kontaktu z lekarzem i unika wizyt w przychodniach. Ubolewamy nad tym, ale mam nadzieję, że z czasem uda się przezwyciężyć ten lęk i pacjenci dadzą sobie szanse na wczesną diagnozę poważnych chorób - dodaje Wojciech Pacholicki.

Komentarz (0)

Minister zgadza się z lekarzami rodzinnymi

Kategoria: Nowości Utworzono: 03 październik 2020
  • Drukuj

Zniesienie obowiązku fizykalnego badania przed skierowaniem pacjenta przez lekarza POZ na test w kierunku koronawirusa, rozszerzenie możliwości zlecania testów nie tylko przez aplikację gabinet.gov.pl - to jedne z kilku postulatów Porozumienia Zielonogórskiego, które spełnił minister zdrowia. Znalazły się one w porozumieniu zawartym 1 października między ministrem Adamem Niedzielskim a przedstawicielami środowiska lekarzy rodzinnych, m.in. Porozumienia Zielonogórskiego, które reprezentowali prezes Jacek Krajewski oraz wiceprezesi Marek Twardowski i Tomasz Zieliński.

Z prognoz resortu zdrowia wynika, że w najbliższym czasie będzie w Polsce nawet ponad 2 tysiące zakażonych koronawirusem dziennie. Wobec eskalacji skali pandemii minister spotkał się z reprezentantami środowisk lekarzy rodzinnych, po którym doszło do podpisania porozumienia. Najważniejszym tematem spotkania było to, co będzie się działo z pacjentem z pozytywnym wynikiem na obecność koronawirusa. Podczas konferencji prasowej minister tłumaczył, że na początku jesienna strategia walki z epidemią zakładała, że pacjent z dodatnim wynikiem na koronawirusa będzie szedł do szpitala zakaźnego i tam będzie oceniany jego stan.  Teraz mieniła się sytuacja, zakaźnikow jest zbyt mało, stąd większa rola lekarzy innych specjalności - pacjenci dodatki będą mogli być skierowani na izolację domową przez każdego lekarza, także lekarza POZ.

Minister  zdecydował też o zmianie finansowania w zakresie prowadzenia pacjenta z dodatnim wynikiem COVID-19. Zdefiniowano nową stawkę „fee for service”, która będzie miała zastosowanie dla każdego pacjenta z dodatnim wynikiem -  lekarz otrzyma wynagrodzenie za obsługę takiego pacjenta. Wymóg badania fizykalnego zostanie zniesiony i to lekarz zdecyduje, czy pacjent powinien być zdiagnozowany tylko metodą teleporady, czy wymaga wizyty i tym samym fizykalnego badania.

Prezes Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski dobrze ocenił rozmowy z ministrem że rozmowy były dobre.

- Obecne kierownictwo resortu zdrowia jest wrażliwe na nasze sugestie. Uważaliśmy, że te decyzje, które były podejmowane wcześniej nie były w znaczącym stopniu z nami konsultowane. Teraz jednak idziemy do przodu - przyznaje Krajewski. - Pozwala to na nadzieję, że włączenie pełną parą wszystkich zaangażowanych w przeciwdziałanie COVID-19 się uda i że uda nam się tę epidemię wspólnymi siłami przynajmniej powstrzymać, a w dużej mierze zacznie się cofać nowa fala. To współdziałanie i obietnica kolejnych spotkań z kierownictwem resortu przybliża do rozwiązania tych problemów.

Porozumienie Zielonogórskie czeka na rozporządzenie, które poza porozumieniem znormalizuje wszystkie konieczne do podjęcia działania.

Komentarz (0)

NIEUCHRONNA JAK PORA ROKU

Kategoria: Nowości Utworzono: 30 wrzesień 2020
  • Drukuj

Wraz z nastaniem chłodów nadchodzi wzrost zachorowań na infekcje układu oddechowego, w tym grypę. Często pacjenci twierdzą, że mimo szczepienia przeciwko grypie zachorowali.
Pozostaje pytanie: czy w związku z tym warto się szczepić?

Infekcje układu oddechowego są wywoływane przez ok. 200 rodzajów wirusów. Większość z nich obarczy nas gorączką, bólem gardła czy kaszlem, ale po kilku dniach ustąpi bez śladu. Tylko wirus grypy może nieść oprócz klasycznych objawów infekcyjnych groźne powikłania. 
Zachorowanie na grypę może nie skończyć się kilkudniowym pobytem w łóżku.

Do najczęstszych powikłań grypy należą:

1. Zapalenie oskrzeli i płuc (często o ciężkim przebiegu).
2. Zapalenie ucha środkowego.
3. Zapalenie zatok obocznych nosa.
4. Zapalenie mięśnia serca i osierdzia.
5. Zapalenie mózgu.
6. Zapalenie mięśni.
7. Niewydolność wielonarządowa (np. niewydolność oddechowa i nerek).
8. Uogólniona reakcja zapalna prowadząca do sepsy.

Powikłania zdarzają się u 1-5% chorujących na grypę. Częściej zdarzają się u osób z grup ryzyka. W tej populacji powikłania dotyczą nawet 30% chorych.

W grupie podwyższonego ryzyka powikłań grypy znajdują się:
1. Osoby powyżej 65 roku życia.
2. Dzieci poniżej 2 roku życia.
3. Ciężarne oraz kobiety w pierwszych 2 tygodniach połogu.
4. Pensjonariusze zakładów opieki długoterminowej.
5. Osoby z osłabieniem odporności w wyniku HIV, AIDS, choroby nowotworowej lub długotrwale przyjmujący leki immunosupresyjne (np. po przeszczepach).
6. Osoby z przewlekłymi chorobami neurologicznymi.
7. Hematologicznymi.
8. Przewlekłymi chorobami płuc (astma, przewlekła obturacyjna choroba płuc, mukowiscydoza).
9. Cukrzycą.
10. Zastoinową niewydolnością serca.
11. Przewlekłą chorobą niedokrwienną serca.
12. Przewlekłą chorobą nerek.
13. Przewlekłą niewydolnością wątroby.
14. Dziedzicznymi chorobami metabolicznymi (np. hemochromatozą).
15. Otyłością olbrzymią (BMI powyżej 40kg/m²).
16. A także u osób młodych, poniżej 19 roku życia długotrwale przyjmujących aspirynę.

Szczepienie przeciwko grypie zalecane jest wszystkim, ale szczególnie osobom z grup ryzyka. 

Ale nie tylko starszym i obarczonym chorobami przewlekłymi. Zaszczepione powinny być kobiety ciężarne (w każdym okresie ciąży), planujące ciążę, kobiety w połogu i karmiące piersią, dzieci powyżej 6 miesiąca życia. W przypadku dzieci młodszych (poniżej 6 miesięcy nie wykonuje się szczepienia przeciwko grypie) warto zaszczepić osoby z otoczenia dziecka, by ograniczyć rezerwuar zarazka. Szczególnym zaleceniom podlegają pracownicy ochrony zdrowia jako grupa narażona na częsty kontakt z osobami chorymi na grypę.

Przeciwwskazania do szczepienia są nieliczne:

1. Ciężka reakcja alergiczna na którykolwiek ze składników szczepionki.
2. Wiek poniżej 6 miesięcy.
3. Umiarkowana lub ciężka infekcja gorączkowa (czasowe przeciwwskazanie).

Nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia łagodna infekcja gorączkowa, przyjmowanie antybiotyku, ciąża, karmienie piersią.

Objawy niepożądane są rzadkie. Do najczęstszych należą odczyny w miejscu wkłucia pod postacią obrzęku, tkliwości czy bolesności. Objawy ogólne jak bóle głowy, mięśni i stawów, uczucie zmęczenia, czy nudności występują znacznie rzadziej. Gorączka może wystąpić u dzieci poniżej drugiego roku życia.

W Polsce przeciwko grypie co roku szczepiło się ok. 4 % ludności. W związku z epidemią i zachorowaniami na COVID-19 znacznie wzrosło zainteresowanie Polaków szczepieniami przeciwko grypie. Zwykle szczepionki były dostępne już pod koniec sierpnia. W tym sezonie będą później. Przewiduje się, że na przełomie września i października. Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że do Polski trafi 2 miliony dawek. Jest to ilość wystarczająca dla 5,2 % Polaków. Czyli nie wiele więcej niż zużywaliśmy w poprzednich sezonach grypowych, kiedy nie było zagrożenia koronawirusem. Jednak szczepionki to nie świeże bułeczki. Ich proces produkcyjny jest długi i został zaplanowany na poziomie podaży z lat poprzednich. Wpłynęli na to zwłaszcza ci, którzy do tej pory nie widzieli potrzeby, by się przeciwko grypie zaszczepić.

 

Małgorzata Stokowska-Wojda

Komentarz (0)

Więcej artykułów…

  • Dla serca
  • Światowy Dzień Walki z Chorobą Alzheimera
  • Wodna profilaktyka
  • LIST OTWARTY DO MINISTRA ZDROWIA Adama Niedzielskiego
  • PZ o rozwiązaniach resortu zdrowia dot. jesiennej strategii walki z koronawirusem

Strona 28 z 97

  • Poprzedni artykuł
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31
  • 32
  • Następny artykuł
  • koniec

Najcześciej czytane

  • Dieta w przewlekłej niewydolności nerek
  • Choroba zimnych aglutynin
  • Drżenia - problem szerszy niż parkinsonizm
  • SOMA, PSYCHE I POLIS
  • Przewlekła niewydolność krążenia
  • Strona główna
  • Nowości
  • Cholesterol i cudowne diety
  • Komunikaty
    • Komunikaty LZLR-P
    • Komunikaty PZ
  • Nowości
  • Związek
    • Przyłącz się!
    • Stanowiska Związku
    • Składki
    • Szkolenia
    • Ankiety
    • Porady prawne
    • Oferty/zniżki
    • Poczta przez WWW
    • Webinary
  • Przychodnie
    • 1
      • Powiat Bialski
      • Powiat Biłgorajski
      • Powiat Chełmski
      • Powiat Hrubieszowski
      • Powiat Janowski
      • Powiat Krasnostawski
      • Powiat Kraśnicki
      • Powiat Lubartowski
      • Powiat Lubelski
      • Powiat Łęczyński
    • 2
      • Powiat Łukowski
      • Powiat Opolski
      • Powiat Parczewski
      • Powiat Puławski
      • Powiat Radzyński
      • Powiat Rycki
      • Powiat Świdnicki
      • Powiat Tomaszowski
      • Powiat Włodawski
      • Powiat Zamojski
  • Forum
  • Pliki
  • Projekty unijne
    • Projekt 2.16 - monitorowanie legislacji
    • Projekt 5.1 - RZS
    • Projekt 5.2 - szkolenia kadr
    • Projekt 10.3 - borelioza
    • Projekt 9.6 - Wsparcie zdrowego i aktywnego starzenia się
  • Kontakt

Skontaktuj się z nami

Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych - Pracodawców
ul. Zbigniewa Herberta 14
20-468 Lublin

  • 81 748 47 88
  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
  • Znajdź nas na Mapie Google
 

dotpay logo   Rozliczenia transakcji kartą kredytową i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Centrum Rozliczeniowego Dotpay

Na górę strony ^ | + powiększ | - pomniejsz | zresetuj
© Wszelkie prawa Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców
Komunikaty
  • Komunikaty
    • Komunikaty LZLR-P
    • Komunikaty PZ
  • Nowości
  • Związek
    • Przyłącz się!
    • Stanowiska Związku
    • Składki
    • Szkolenia
    • Ankiety
    • Porady prawne
    • Oferty/zniżki
    • Poczta przez WWW
    • Webinary
  • Przychodnie
    • 1
      • Powiat Bialski
      • Powiat Biłgorajski
      • Powiat Chełmski
      • Powiat Hrubieszowski
      • Powiat Janowski
      • Powiat Krasnostawski
      • Powiat Kraśnicki
      • Powiat Lubartowski
      • Powiat Lubelski
      • Powiat Łęczyński
    • 2
      • Powiat Łukowski
      • Powiat Opolski
      • Powiat Parczewski
      • Powiat Puławski
      • Powiat Radzyński
      • Powiat Rycki
      • Powiat Świdnicki
      • Powiat Tomaszowski
      • Powiat Włodawski
      • Powiat Zamojski
  • Forum
  • Pliki
  • Projekty unijne
    • Projekt 2.16 - monitorowanie legislacji
    • Projekt 5.1 - RZS
    • Projekt 5.2 - szkolenia kadr
    • Projekt 10.3 - borelioza
    • Projekt 9.6 - Wsparcie zdrowego i aktywnego starzenia się
  • Kontakt