Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców logo pz
  • Komunikaty
    • Komunikaty LZLR-P
    • Komunikaty PZ
  • Nowości
  • Związek
    • Przyłącz się!
    • Stanowiska Związku
    • Składki
    • Szkolenia
    • Ankiety
    • Porady prawne
    • Oferty/zniżki
    • Poczta przez WWW
    • Webinary
  • Przychodnie
    • 1
      • Powiat Bialski
      • Powiat Biłgorajski
      • Powiat Chełmski
      • Powiat Hrubieszowski
      • Powiat Janowski
      • Powiat Krasnostawski
      • Powiat Kraśnicki
      • Powiat Lubartowski
      • Powiat Lubelski
      • Powiat Łęczyński
    • 2
      • Powiat Łukowski
      • Powiat Opolski
      • Powiat Parczewski
      • Powiat Puławski
      • Powiat Radzyński
      • Powiat Rycki
      • Powiat Świdnicki
      • Powiat Tomaszowski
      • Powiat Włodawski
      • Powiat Zamojski
  • Forum
  • Pliki
  • Projekty unijne
    • Projekt 2.16 - monitorowanie legislacji
    • Projekt 5.1 - RZS
    • Projekt 5.2 - szkolenia kadr
    • Projekt 10.3 - borelioza
    • Projekt 9.6 - Wsparcie zdrowego i aktywnego starzenia się
  • Kontakt

Wystawa sprzętu medycznego

Kategoria: Nowości Utworzono: 24 lipiec 2017
  • Drukuj

W związku z wnioskowaniem o fundusze unijne na zakup sprzętu w POZ z programu 13.1 RPO zapraszamy na wystawę sprzętu medycznego, która odbędzie się  29.07.2017 od godz. 10.00 w Lublinie w Szkole Podstawowej Nr 38 ul. Pana Wołodyjowskiego 13.

Wystawa aktualnie dostępnych urządzeń pozwoli na trafny wybór w zależności od potrzeb przychodni.

 

Komentarz (0)

Szczepienie ochronne najlepszą profilaktyką

Kategoria: Nowości Utworzono: 10 lipiec 2017
  • Drukuj

Przed wakacyjnym wyjazdem warto zawczasu zabezpieczyć się przed groźnymi chorobami, a najskuteczniejszym sposobem pozostają szczepienia ochronne. Istnieje cała lista szczepień obowiązkowych i zalecanych dla podróżujących w egzotyczne kraje. O profilaktyce powinny jednak także pomyśleć osoby, wybierające się na urlop w kraju. Lekarze Porozumienia Zielonogórskiego zachęcają do zaszczepienia się przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu - groźnej chorobie, przenoszonej przez kleszcze.

 

- Warto się zaszczepić przeciwko KZM, zwłaszcza wtedy, gdy wyruszamy w rejony leśne na obszarach endemicznego występowania zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu - mów Joanna Szeląg. - W Polsce są to województwa: podlaskie, mazursko–warmińskiego, dolnośląskie, małopolskie. Pamiętajmy jednak, że kontakt z zakażonym kleszczem może się zdarzyć wszędzie. Wybierając się w plener powinniśmy się odpowiednio brać, a po powrocie do domu wziąć prysznic i dokładnie obejrzeć całe ciało. To podstawowe zasady profilaktyki, ale najskuteczniejsze jest szczepienie. Kleszcze przenoszą różne choroby, a szczepionkę mamy tylko przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu. Jest to bardzo ciężka choroba centralnego układu nerwowego, szczepienie najlepiej przed nią zabezpieczy.

 

 Pełną ochronę przed KZM zapewniaj przyjęcie trzech dawek szczepionki. Pierwszą z nich najlepiej przyjąć zimą, ale jeśli ktoś tego nie zrobił, a wybiera się w rejony endemiczne, może (i powinien) zrobić to przed wyjazdem. W Polsce nie jest to szczepienie obowiązkowe, a jedynie zalecane, więc jest odpłatne. Szczepionka jest dostępna wyłącznie na receptę. Do szczepienia kwalifikuje lekarz.

Komentarz (0)

MLEKO, CZY ZAWSZE ZDROWE?

Kategoria: Nowości Utworzono: 04 lipiec 2017
  • Drukuj

 

Od dawna szklanka mleka była symbolem zdrowia, a karmienie piersią gwarancją prawidłowego żywienia niemowlęcia. I nadal tak jest, ale…

 

Cywilizacja oprócz zdobyczy technicznych niesie ze sobą zwiększoną zachorowalność na niektóre choroby, w tym o podłożu alergicznym: alergiczny nieżyt nosa zwany katarem siennym, astmę, atopowe zapalenie skóry, ale również alergię pokarmową. Jednym z najczęstszych alergenów pokarmowych jest mleko krowie.

 

Uczulenie na mleko krowie często daje objawy już w okresie niemowlęcym. Typowym objawem jest zaczerwienienie i suchość skóry na policzkach. Podobne zmiany skórne mogą wystąpić również na wyprostnych częściach kończyn i na tułowiu. Dziecko jest niespokojne, rozdrażnione, miewa kolki jelitowe, wzdęcia, oddaje luźne stolce z domieszką śluzu. Częstym objawem jest obfite ulewanie. Dziecko nie chce jeść, mimo, że sprawia wrażenie głodnego. Znaczne nasilenie objawów może spowodować za mały przyrost masy ciała.

 

Niepokojące objawy alergii na białko mleka krowiego mogą wystąpić nie tylko u maluchów karmionych sztucznie, ale również u dzieci karmionych piersią, jeżeli mama pije mleko.

 

Alergia pokarmowa częściej dotyczy dzieci obciążonych alergicznym wywiadem rodzinnym. Jeżeli mama niemowlęcia ma astmę, tata alergiczny nieżyt nosa, a siostra atopowe zapalenie skóry, maluszek ma większą szansę na chorobę alergiczną, w tym, alergię pokarmową.

 

Najważniejszym sposobem leczenia jest wyeliminowanie z diety dziecka czynnika wywołującego reakcje uczuleniową, czyli mleka. Dla dzieci karmionych sztucznie zalecane są specjalne preparaty mleczne . Mamy niemowląt karmionych piersią powinny wyłączyć z diety nie tylko mleko, ale również przetwory mleczne: jogurt, twarożek czy śmietanę. Dieta eliminacyjna jest prowadzona u dziecka zwykle do 12 miesiąca życia. O indywidualnym postępowaniu powinien zadecydować lekarz. Często mleko nie jest jedynym alergenem pokarmowym, który wywołuje reakcję uczuleniową u dziecka. Bywa, że uczulenie wywołują jaja, jabłko, ziemniaki i inne produkty spożywcze.

 

U dzieci wykazujących objawy alergii pokarmowej wykonuje się testy skórne, by rozpoznać szkodliwe produkty, a w konsekwencji wykluczyć je z diety. Można też wykonać próbę prowokacyjną. Po okresie odstawienia mleka i ustąpieniu objawów podaje się dziecku karmionemu sztucznie mleko. Jeżeli niemowlę jest karmione piersią, mleko pije mama. Wystąpienie objawów alergii pokarmowej potwierdza trafność rozpoznania.

 

Alergia na mleko krowie może minąć z wiekiem, ale mają ją również osoby dorosłe. Pocieszający jest fakt, że niektórzy uczuleni na mleko krowie mogą bez negatywnych skutków pić mleko kozie i jeść kozie sery.

 

 

Małgorzata Stokowska-Wojda

Komentarz (0)

Niby nic - to tylko ziółka

Kategoria: Nowości Utworzono: 02 lipiec 2017
  • Drukuj

 

Na świecie obserwowany jest ciągły wzrost spożycia leczniczych produktów roślinnych. Zwłaszcza kobiety w ciąży w obawie o bezpieczeństwo dziecka chętnie sięgają po preparaty roślinne w popularnych dolegliwościach jak nudności, niestrawność, zaparcia czy infekcje. Przepisywane na receptę leki mają w ulotce wymienione działania niepożądane. Taka informacja stanowi sygnał alarmowy. Zioła i zawierające je suplementy diety nie posiadają takich ostrzeżeń. Traktowane są jako całkowicie „naturalne” sposoby leczenia. Wydają się całkowicie bezpiecznie i to po nie właśnie sięgają kobiety w okresie ciąży.

 

Wydają się być nieszkodliwe… ale nie są. W przypadku niektórych ziół stwierdzono przeciwwskazania do stosowania w ciąży, niektóre nie zostały w tym kierunku przebadane i brak informacji co do bezpieczeństwa ich używania przez przyszłe mamy. Warto wziąć pod uwagę fakt, że oprócz ziół w postaci naparów (herbatek) dostępne są środki w postaci skoncentrowanych wyciągów roślinnych o znacznie silniejszym działaniu. Niektóre produkty roślinne, zwłaszcza suplementy diety mogą zawierać toksyczne zanieczyszczenia, takie jak pestycydy czy metale ciężkie. Niebagatelne znaczenie ma fakt, że nie wszystkie preparaty ziołowe mają udowodnione działanie lecznicze. Warto wiedzieć jakie zioła można w ciąży bezpiecznie zastosować, a czego lepiej unikać.

 

Najczęstszymi dolegliwościami skłaniającymi do użycia ziołowego wsparcia są przypadłości przewodu pokarmowego.

 

O Imbir lekarski - powszechnie znany środek przeciwwymiotny. Nudności i wymioty nękające kobiety między 4 a 16 tygodniem ciąży sprawiają, że chętnie jest stosowany zwłaszcza w tym okresie. Stwierdzono nawet, że naprawdę ma działanie przeciwwymiotne. Ale pod względem bezpieczeństwa nie był dostatecznie przebadany na ludziach. W badaniach na szczurach zaś okazało się, że w grupie, gdzie stosowano imbir stwierdzono dwukrotnie częstszą ilość epizodów wchłonięcia zarodka. Lepiej nie stosować imbiru w okresie ciąży i karmienia.

 

O Mięta pieprzowa - popularna herbatka łagodząca niestrawność i wzdęcia. W odniesieniu do ciąży nie została przebadana, lepiej się obyć bez niej.

 

O Rumianek pospolity - od dawna stosowany jako tradycyjny środek rozkurczowy i usprawniający czynność przewodu pokarmowego. Zalecany w niestrawności, wzdęciach, odbijaniach, zgadze, braku apetytu i zaburzeniach trawienia. Kwiaty rumianku posiadają również właściwości przeciwzapalne i znieczulające miejscowo. Jednak regularne stosowanie rumianku w ciąży może wywołać u dziecka wady rozwojowe w zakresie serca, a spożywanie go w III trymestrze ciąży może stworzyć bezpośrednie zagrożenie życia noworodka. Zdecydowanie w ciąży należy go unikać.

 

O Senes - środek przeczyszczający stosowany w sporadycznie występujących zaparciach. Przeprowadzone badania wskazują ryzyko genotoksyczności. W związku z powyższym nie może być stosowany u kobiet w okresie ciąży. Podobne działanie ma stosowany doustnie aloes zwyczajny, rzewień i kruszyna pospolita.

 

O Len - z uwagi na dużą zawartość błonnika często używany jest w przypadku przewlekłych zaparć. Siemię lniane nie zostało jednak przebadane w zakresie bezpieczeństwa stosowania w ciąży.

 

 

 

Kolejnym problemem, który skłania do zastosowania ziołolecznictwa w ciąży są zakażenia.

 

O Żurawina amerykańska - owoce i sok z żurawiny amerykańskiej należą do najczęściej stosowanych tradycyjnych środków leczniczych w zakażeniach dróg moczowych. Substancje zawarte w żurawinie utrudniają bakteriom chorobotwórczym przyczepianie się do błony śluzowej dróg moczowych. Nie stwierdzono zagrożeń dla dziecka przy stosowaniu żurawiny w ciąży. Jednak stosowanie jej może zwiększyć ryzyko krwawienia z pochwy u kobiety ciężarnej.

 

O Malina właściwa - kojarzy się ciepło z domowym sokiem babci. Liście malin stosowane są pod koniec ciąży celem ułatwienia akcji porodowej. Nie potwierdzono badaniami ich działania rozkurczowego, co więcej, nie przebadano stosowania liści malin w zakresie bezpieczeństwa u kobiet w ciąży. Długotrwałe zaś narażenie płodu na używanie przez matkę przetworów z owoców malin niesie ryzyko wad rozwojowych serca i bezpośrednie zagrożenie życia noworodka, jak w przypadku rumianku. Zdecydowanie należy unikać.

 

O Jeżówki: purpurowa, wąskolistna, blada - powszechny środek profilaktyczny i zmniejszający objawy zakażeń dróg oddechowych. Potwierdzono wprawdzie skrócenie okresu chorowania na przeziębienie przy stosowaniu jeżówki, ale jej skuteczność w zapobieganiu infekcjom wydaje się być wątpliwa. Przeciwwskazaniem do stosowania jeżówek są choroby układu immunologicznego i choroby układowe. Często wywołują też uczulenia. Niepolecane do stosowania w ciąży.

 

O Lukrecja gładka - często spożywana w krajach skandynawskich, ale również we Włoszech i Francji. Regularne jej używanie przez okres 2 tygodni u osób zdrowych powoduje wzrost ciśnienia tętniczego krwi. U kobiet w ciąży grozi uszkodzeniem płodu, poronieniem lub porodem przedwczesnym. Nie wolno jej stosować w ciąży!

 

Najpopularniejszą rośliną zalecaną przy zaburzeniach snu jest:

 

O Kozłek lekarski - brak danych dotyczących bezpieczeństwa dla ciężarnych skłania do unikania tego środka.

 

Z innych ziół najczęściej używane są:

 

O Wiesiołek dwuletni - olej otrzymywany z jego nasion zawiera wielonienasycone kwasy tłuszczowe. Jednak regularne stosowane oleju z wiesiołka w ciąży grozi wadami rozwojowymi u dziecka, może też przedłużać akcję porodową. Kobiety w ciąży nie powinny go stosować.

 

O Blue cohosh - amerykańska roślina szeroko reklamowana jako środek wspomagający leczenie niepłodności, a także ułatwiający akcję porodową. Stwierdzono wiele przypadków uszkodzeń wielonarządowych a szczególnie układu krążenia u noworodków, których matki stosowały „Blue cohosh”. Bezwzględnie przeciwskazana w ciąży.

 

 

 

Według szeroko zakrojonych badań stwierdzono, że połowa Polek stosuje leki ziołowe. Warto pamiętać o ostrożności zwłaszcza w okresie ciąży i karmienia, bo ziółko to tylko pozornie „niby nic”.

 

 

 

Małgorzata Stokowska-Wojda

 

Komentarz (0)

Zarząd Porozumienia Zielonogórskiego wybrany

Kategoria: Nowości Utworzono: 25 czerwiec 2017
  • Drukuj

Dziś obradowało Walne Zgromadzenie Delegatów Federacji Porozumienie Zielonogórskie. Na kolejną czteroletnią kadencję prezesem Zarządu PZ został wybrany Jacek Krajewski. 

 

Delegaci wybrali także:

- Wiceprezesów: Teresę Dobrzańską-Pielichowską, Marka Twardowskiego oraz Wojciecha Pacholickiego.

- Sekretarza: Daniela Kowalczyka.

- Skarbnika: Adama Tomczyka. 

- Członków Zarządu:Jarosława Krawczyka, Szymona Kopę, Annę Osowską, Aleksandra Więcka, Mariusza Małeckiego, Włodzimierza Bołtruczuka, Jana Tumasza, Leszka Kryczkę, Violettę Fiedler - Łopusiewicz.

- Członków Komisji Rewizyjnej: Danutę Makowiecką, Marka Sobolewskiego, Beatę Koszewską – Jóźwiak.

 

Wszystkim serdecznie gratulujemy! 

Komentarz (0)

Barszcz Sosnowskiego najbardziej niebezpieczny latem

Kategoria: Nowości Utworzono: 14 czerwiec 2017
  • Drukuj

Mimo walki z tą rośliną, sprowadzoną do Polski w latach 50-tych z Kaukazu, wciąż można znaleźć całe jej połacie rosnące na łąkach i nieużytkach. Barszcz Sosnowskiego rozplenił się w naszym klimacie i wciąż stanowi zagrożenie, zwłaszcza dla dzieci, osób starszych i skłonnych do alergii. Najgorsze, że nie trzeba go nawet dotykać, by odczuć skutki jego działania. W czasie kwitnienia wygląda jak wyrośnięty koper, ale ma duże liście.

- Ten wygląd może zachęcać dzieci do zabawy rośliną, dlatego szczególnie musimy uważać na najmłodszych - przestrzega lekarz rodzinny Porozumienia Zielonogórskiego Małgorzata Stokowska-Wojda. - Jednak nie tylko dla nich barszcz Sosnowskiego jest niebezpieczny: zawiera silnie drażniące substancje, powodujące oparzenia skóry nawet III stopnia (z martwicą), w skrajnych sytuacjach może doprowadzić do śmierci. Co gorsza, pęcherze nie zawsze powstają od razu, czasem dopiero po kilku kwadransach. To nie tak, jak np. z pokrzywą, że piecze natychmiast, wiec szybko trzymamy się od niej z daleka. Na skutek kontaktu z barszczem poza oparzeniami mogą pojawić się przebarwienia, które goją się wiele miesięcy i pozostawiają blizny. Toksyczne olejki eteryczne wydzielane przez roślinę uwalniane są do powietrza, dlatego działają na drogi oddechowe nawet wówczas, gdy tylko przechodzimy obok. Mogą spowodować  bóle głowy, nudności, wymioty. To objawy zatrucia.

Lekarka podkreśla, że barszcz Sosnowskiego jest najbardziej niebezpieczny podczas upalnych, słonecznych dni, ponieważ promienie UV wzmagają działanie toksycznych substancji. Jak się zachować, jeśli nie byliśmy dostatecznie ostrożni i już doszło do kontaktu z tą rośliną?

- Oparzenia wymagają leczenia, jak w przypadkach oparzeń chemicznych, dlatego trzeba udać się do lekarza - mówi Małgorzata Stokowska-Wojda. - Nie ma na to domowych sposobów. Zanim otrzymamy fachową pomoc, powinniśmy jak najszybciej dokładnie spłukać skórę wodą i mydłem i bezwzględnie unikać słońca co najmniej przez 48 godzin. Należy w ten sposób postępować nawet wówczas, gdy na skórze nie pojawiły się żadne zmiany, bo pamiętajmy, że barszcz Sosnowskiego może działać z opóźnieniem.

Barszcz Sosnowskiego nie jest jedyną rośliną, która stanowi zagrożenie dla naszego zdrowia. Dlatego lekarze radzą: podczas wycieczek w plener lepiej nie dotykać tych gatunków, których nie znamy.

 

Komentarz (0)

Letnie przypadłości z powodu braku higieny

Kategoria: Nowości Utworzono: 14 czerwiec 2017
  • Drukuj

Salmonelloza i wirusowe zapalenie wątroby typu A, nazywane też żółtaczką pokarmową - to najczęstsze choroby, którymi zakażamy się przede wszystkim drogą pokarmową i szczególnie latem. Obie są zakaźne, dlatego lekarze zalecają ostrożność nawet gdy dolegliwości mijają samoistnie po kilku dniach. Chodzi bowiem także o to, by nie przenosić ich na innych.

 

- Zarówno w przypadku WZW typu A, jak i salmonellozy, zakaźność utrzymuje się nawet do wielu tygodni od ustąpienia objawów - wyjaśnia dr Wojciech Pacholicki, lekarz rodzinny Porozumienia Zielonogórskiego. - Czujemy się dobrze, nic nam nie dolega, a jednak stwarzamy zagrożenie dla otoczenia, zwłaszcza dla naszych bliskich.  Dlatego nie można lekceważyć tych chorób, choćby ich przebieg był najbardziej łagodny.

 

            Salmonelloza wywołana jest przez bakterie Salmonelli i ma różne postacie.  Najczęściej jest to postać żołądkowo-jelitowa, a jej typowe objawy to biegunka, wysoka temperatura, bóle kości i stawów. W ciężkich przypadkach dochodzi do odwodnienia i konieczna jest hospitalizacja. Źródłem zakażenia jest przede wszystkim żywność zakażona pałeczkami Salmonelli. Najczęściej znajdują się one w surowych jajkach, mięsie, także w nabiale. Do zakażeń dochodzi zwykle w miejscach  zbiorowego żywienia, ale też wszędzie tam, gdzie nie przestrzega się zasad higieny.

 

            WZW typu A wywołuje nie bakteria, ale wirus. Zakazić się można drogą pokarmową, ale także seksualną lub na skutek np. zakłucia zakażoną igłą. Dlatego w przypadku WZW typu A profilaktyka jest niezmiernie ważna, a ostrożność wskazana. Objawy choroby są różnorodne, nie zawsze typowe. Może to być także biegunka, bóle brzucha, bóle mięśni, nudności, osłabienie, ale czasem są one nieznaczne. Wbrew obiegowej opinii skóra i białkówki oczu chorego na żółtaczkę pokarmową nie muszą zżółknąć, co jest efektem podwyższenia poziomu bilirubiny w tkankach. Bywa, że jej poziom nie jest na tyle wysoki, by wywołać takie symptomy.

 

-Można wręcz powiedzieć, że żółte oczy i skóra u zakażonych WZW to szczęście, bo łatwiej zdiagnozować problem - uważa dr Pacholicki. - Objawy kliniczne WZW, podobnie zresztą jak salmonellozy, są bowiem podobne do wielu innych chorób, w tym mniej groźnych. Żeby potwierdzić zakażenie, trzeba wykonać badania serologiczne.

 

            A jak się zabezpieczyć przed zakażeniem? Podstawowa rada jest prosta: myć ręce przed jedzeniem. Zachowanie tej podstawowej zasady pozwoli uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek, które potrafią zepsuć najlepszy urlop. Pamiętajmy też, że pałeczki Salmonelli znajdują się głównie w surowych produktach, więc  najlepiej ich unikajmy, jeśli nie pochodzą z pewnego źródła i nie możemy ich dokładnie umyć.

Komentarz (0)

Kleszcze nie tylko w lesie

Kategoria: Nowości Utworzono: 09 czerwiec 2017
  • Drukuj

 

Świadomość zagrożeń związanych z ukąszeniem przez kleszcze rośnie, ale jednocześnie nie wszyscy wiedzą, że mogą one zaatakować dosłownie wszędzie. Lekarze rodzinni radzą zabezpieczać się nie tylko podczas wycieczek do lasu. Każde wyjście w plener może się skończyć nieprzyjemną niespodzianką.

 

-Moim najmłodszym pacjentem z kleszczem wbitym w ciało było kilkumiesięczne dziecko po spacerze w wózku alejką parkową - mówi lekarka rodzinna Porozumienia Zielonogórskiego Małgorzata Stokowska-Wojda. - Wiele osób uważa, że na atak kleszczy jesteśmy narażeni tylko w lesie. Tymczasem żyją one w ściółce, trawie i niskich krzakach.  Dlatego trzeba się zabezpieczać także wtedy, gdy wybieramy się na spacer do parku albo na działkę.

 

          Większość dostępnych preparatów przeciwko komarom działa także odstraszająco na inne owady, w tym kleszcze i meszki. Warto je stosować, szczególną uwagę zwracając na dzieci. Po powrocie z pleneru dobrze jest wziąć prysznic i obejrzeć dokładnie ciało. Kleszcze przenoszą ciężkie choroby, m.in. kleszczowe zapalenie mózgu i boreliozę. Eksperci szacują, że co trzeci jest zakażony. Jednak nie ma powodu, by po każdym ukąszeniu wpadać w panikę lub udawać się do lekarza. Wbitego w ciało kleszcza należy wyjąć jak najszybciej, bo im krótszy czas działania toksyny, tym mniejsze ryzyko zakażenia. Powszechnym błędem jest domowy sposób, polegający na posmarowaniu kleszcza tłuszczem, np. masłem. Nie należy tego robić, ponieważ zwiększa to tylko ilość toksycznej wydzieliny z gruczołów ślinowych. jeśli po ukąszeniu zaczerwienienie zaczyna na skórze „wędrować”  (tzw. rumień wędrujący), trzeba udać się do lekarza. To najczęstszy pierwszy objaw boreliozy. Pomocy lekarskiej szukamy także wtedy, gdy pojawi się osłabienie, gorączka czy ból głowy.

 

Komentarz (0)

Kwalifikacja lekarza na kolonie niepotrzebna

Kategoria: Nowości Utworzono: 09 czerwiec 2017
  • Drukuj

 

Nie lekarze, ale rodzice decydują o uczestnictwie dziecka w wypoczynku - po raz kolejny przypominają eksperci Porozumienia Zielonogórskiego. Jak co roku bowiem do przychodni POZ  masowo przychodzą przed wakacjami rodzice z kartami kolonijnymi swoich pociech. Według rodziców, a także według niektórych organizatorów wypoczynku dla dzieci i młodzieży, konieczna jest kwalifikacja lekarska.

 

-To nie jest prawda - wyjaśnia ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Szeląg. - Kwestię tę reguluje Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 marca 2016 r. w sprawie wypoczynku dzieci i młodzieży (Dz.U. z 2016 r., poz. 452). Jednym z jego załączników jest karta  kwalifikacyjna uczestnika wypoczynku. W tym druku znajdują się wprawdzie informacje dotyczące stanu zdrowia dziecka  (np. na co uczestnik jest uczulony, jak znosi jazdę samochodem, czy przyjmuje stale leki i w jakich dawkach, czy nosi aparat ortodontyczny lub okulary, na co był szczepiony), ale podpisuje się pod nimi rodzic lub sam uczestnik, jeśli jest pełnoletni. Nie ma mowy o kwalifikacji lekarskiej. Załącznik do rozporządzenia jest jednym obowiązującym wzorem karty kolonijnej, a jeśli organizatorzy wypoczynku dysponują innymi drukami, to nie mają ku temu podstawy prawnej.

 

          Według ekspert Porozumienia Zielonogórskiego zdarzają się także nieporozumienia dotyczące kwalifikacji lekarskiej dzieci na obozy sportowe. I w tym wypadku organizatorzy często wysyłają uczestników „po podpis i pieczątkę” do lekarza POZ. Także nieprawidłowo:

 

-Jeśli dziecko jedzie na obóz organizowany przez licencjonowany związek sportowy, gdzie rzeczywiście będzie uprawiać sport, to powinno być zakwalifikowane przez lekarza medycyny sportowej. Każdy inny obóz, nawet gdy ma w nazwie „sportowy”, nie wiąże się z takimi wymaganiami, bo chodzi o rekreację sportową. Domaganie się w takiej sytuacji zaświadczenia od lekarza jest w rzeczywistości nie tylko pozbawione prawnych podstaw - to także utrudnianie dzieciom fizycznej aktywności. 

 

Komentarz (0)

POLAK, WĘGIER - DWA BRATANKI

Kategoria: Nowości Utworzono: 08 czerwiec 2017
  • Drukuj

 

Węgierskie statystyki opisujące stan podstawowej opieki zdrowotnej w tym kraju wywołują przerażenie i współczucie. Brak lekarzy rodzinnych powoduje, że ich opieki jest całkowicie pozbawionych 440 tysięcy Węgrów. W ciągu ćwierćwiecza ilość lekarzy rodzinnych zmniejszyła się o 66 % i niedobór ten wzrasta. Prawie połowa z tych, którzy pracują ukończyła 60 rok życia. Dostępność do opieki lekarskiej jest dla węgierskiego pacjenta bardzo trudna, ale perspektywa wygląda daleko gorzej niż chwila obecna. Powód jest jeden: w ciągu 10 lat opuściło Węgry 10 tysięcy lekarzy.

 

Współczując Węgrom nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że polska sytuacja w podstawowej opiece zdrowotnej jest tylko krok przed węgierską. Szczuplejące wciąż  kadry lekarskie  jeszcze obejmują opieką wszystkich, ale pojawiają się przychodnie, w których nie ma lekarza. Ci, którzy umierają lub odchodzą na emeryturę nie znajdują następców. Jeszcze szeregi podstawowej opieki zdrowotnej zasilają lekarze - emeryci wypełniający lukę, której nie uzupełnia młodzież. System funkcjonuje, ale kiedy im zabraknie sił, gwałtownie się zawali. Średnia wieku polskich lekarzy rodzinnych wciąż rośnie. W niektórych województwach wynosi 59 lat - zaledwie krok do emerytury. Młodzieży nie interesuje paca w poz. W wiosennej sesji na 324 miejsca rezydenckie z medycyny rodzinnej zgłosiło się tylko 55 chętnych. W województwie lubelskim na 15 przydzielonych rezydentur znalazło się tylko 2 zainteresowanych medycyną rodzinną, gorzej jest tylko na Opolszczyźnie, bo tam nie zgłosił się nikt.

 

Sygnały ostrzegawcze dotyczące sytuacji w polskiej medycynie rodzinnej są poważne. Wymagają pilnego podjęcia działań. Zlekceważenie ich grozi katastrofą. Wprawdzie wiceminister zdrowia Zbigniew Król publicznie obiecuje, że w ciągu 8 lat ilość lekarzy rodzinnych w Polsce zwiększy się o 12 tysięcy, jednak nie podaje sposobu jakiego użyje, by to osiągnąć. W kontekście bieżących realiów zapewnienie ministra brzmi jak zaklęcie. Niestety, Abrakadabra moc sprawczą ma wyłącznie w bajkach.

 

Wygląda na to, że polskich pacjentów w niedalekiej przyszłości czeka los podobny do Węgrów, choć w przysłowiu o bratankach nie było nic o medycynie rodzinnej.

 

Zarząd LZLR-P

Komentarz (0)

Więcej artykułów…

  • Ocena dobra czy zła?
  • Palący problem
  • KRÓTKA INFORMACJA O PROJEKCIE NA BIEŻĄCĄ STRONĘ
  • Depresja u dzieci
  • Porozumienie Zielonogórskie rozczarowane projektem ustawy o POZ

Strona 49 z 97

  • Poprzedni artykuł
  • 44
  • 45
  • 46
  • 47
  • 48
  • 49
  • 50
  • 51
  • 52
  • 53
  • Następny artykuł
  • koniec

Najcześciej czytane

  • Dieta w przewlekłej niewydolności nerek
  • Choroba zimnych aglutynin
  • Drżenia - problem szerszy niż parkinsonizm
  • SOMA, PSYCHE I POLIS
  • Przewlekła niewydolność krążenia
  • Strona główna
  • Nowości
  • Teleporady w POZ docenione przez pacjentów
  • Komunikaty
    • Komunikaty LZLR-P
    • Komunikaty PZ
  • Nowości
  • Związek
    • Przyłącz się!
    • Stanowiska Związku
    • Składki
    • Szkolenia
    • Ankiety
    • Porady prawne
    • Oferty/zniżki
    • Poczta przez WWW
    • Webinary
  • Przychodnie
    • 1
      • Powiat Bialski
      • Powiat Biłgorajski
      • Powiat Chełmski
      • Powiat Hrubieszowski
      • Powiat Janowski
      • Powiat Krasnostawski
      • Powiat Kraśnicki
      • Powiat Lubartowski
      • Powiat Lubelski
      • Powiat Łęczyński
    • 2
      • Powiat Łukowski
      • Powiat Opolski
      • Powiat Parczewski
      • Powiat Puławski
      • Powiat Radzyński
      • Powiat Rycki
      • Powiat Świdnicki
      • Powiat Tomaszowski
      • Powiat Włodawski
      • Powiat Zamojski
  • Forum
  • Pliki
  • Projekty unijne
    • Projekt 2.16 - monitorowanie legislacji
    • Projekt 5.1 - RZS
    • Projekt 5.2 - szkolenia kadr
    • Projekt 10.3 - borelioza
    • Projekt 9.6 - Wsparcie zdrowego i aktywnego starzenia się
  • Kontakt

Skontaktuj się z nami

Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych - Pracodawców
ul. Zbigniewa Herberta 14
20-468 Lublin

  • 81 748 47 88
  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
  • Znajdź nas na Mapie Google
 

dotpay logo   Rozliczenia transakcji kartą kredytową i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Centrum Rozliczeniowego Dotpay

Na górę strony ^ | + powiększ | - pomniejsz | zresetuj
© Wszelkie prawa Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców
Komunikaty
  • Komunikaty
    • Komunikaty LZLR-P
    • Komunikaty PZ
  • Nowości
  • Związek
    • Przyłącz się!
    • Stanowiska Związku
    • Składki
    • Szkolenia
    • Ankiety
    • Porady prawne
    • Oferty/zniżki
    • Poczta przez WWW
    • Webinary
  • Przychodnie
    • 1
      • Powiat Bialski
      • Powiat Biłgorajski
      • Powiat Chełmski
      • Powiat Hrubieszowski
      • Powiat Janowski
      • Powiat Krasnostawski
      • Powiat Kraśnicki
      • Powiat Lubartowski
      • Powiat Lubelski
      • Powiat Łęczyński
    • 2
      • Powiat Łukowski
      • Powiat Opolski
      • Powiat Parczewski
      • Powiat Puławski
      • Powiat Radzyński
      • Powiat Rycki
      • Powiat Świdnicki
      • Powiat Tomaszowski
      • Powiat Włodawski
      • Powiat Zamojski
  • Forum
  • Pliki
  • Projekty unijne
    • Projekt 2.16 - monitorowanie legislacji
    • Projekt 5.1 - RZS
    • Projekt 5.2 - szkolenia kadr
    • Projekt 10.3 - borelioza
    • Projekt 9.6 - Wsparcie zdrowego i aktywnego starzenia się
  • Kontakt